Dzisiaj była wyjątkowo obrzydliwa pogoda. Świeciło słońce, śnieg się błyszczał, a Konoha aż promieniała radością... Bo Mikołajki czy coś w tym stylu... Postanowiłam więc udać się na odludzie żeby nie oglądać tego okropnego zjawiska. Lubiłam zimę, bo Orochimaru zawsze w zimę wychodził ze mną na spacer... Ale teraz nawet mi tego brakowało. Wszyscy ode mnie uciekali, ale wyzywali mnie i obrzucali np. Kamieniami.... Szłam spokojnie przez gruby śnieg w stronę pewnego jeziora. I tak jak myślałam było zamarznięte na kość. Ubrałam łyżwy i zaczęłam sobie jeździć.
-To chyba fajna zabawa? -Usłyszałam czyjś głos. Spanikowana obejrzałam się i prawie upadłam. Jednak zrobiłam ostry zakręt na tyle łyżwy i spojrzałam na niego.
-Tak fajna.... -Mruknęłam lekko podirytowana i zaczęłam jeździć dalej.
Hirato?