poniedziałek, 7 grudnia 2015

Od Kichi do Hirato

Dzisiaj była wyjątkowo obrzydliwa pogoda. Świeciło słońce, śnieg się błyszczał, a Konoha aż promieniała radością... Bo Mikołajki czy coś w tym stylu... Postanowiłam więc udać się na odludzie żeby nie oglądać tego okropnego zjawiska. Lubiłam zimę, bo Orochimaru zawsze w zimę wychodził ze mną na spacer... Ale teraz nawet mi tego brakowało. Wszyscy ode mnie uciekali, ale wyzywali mnie i obrzucali np. Kamieniami.... Szłam spokojnie przez gruby śnieg w stronę pewnego jeziora. I tak jak myślałam było zamarznięte na kość. Ubrałam łyżwy i zaczęłam sobie jeździć.
-To chyba fajna zabawa? -Usłyszałam czyjś głos. Spanikowana obejrzałam się i prawie  upadłam. Jednak zrobiłam ostry zakręt na tyle łyżwy i spojrzałam na niego.
-Tak fajna.... -Mruknęłam lekko podirytowana i zaczęłam jeździć dalej.

Hirato?

poniedziałek, 23 listopada 2015

Od Touki CD Kakashi

Od Touki cd Kakashi'ego
Karoku zabrał mnie na trening. Ćwiczyłam swoją wytrzymałość... Kilka godzin znowu biegłam. W końcu zmęczona spojrzałam na sensei'a.
- Dość... Nie dam rady więcej...- podusiłam z siebie.
- Masz biegac!- krzyknął na mnie.
- Nie!- spojrzałam na niego moimi oczami ghoula.- Nie zostalam stworzona do biegania. Urodziłam do szybkich i krótkich walk.- syknęłam i zniknęłam. Wróciłam do domu. Kakashi był już w domu. Weszłam do mieszkania i spojrzałam na chłopaka.
- cześć.- powiedziałam cicho.
- Hej...- rzucił obojętnie. Poszłam do kuchni i nalałam sobie trochę wody. Poszłam do salonu i usiadłam koło niego.
- Kakashi...- spojrzałam mu w oczy.
- Co?- odwrócił sie w moją stronę. Nic nie mówiąc wtuliłam się w jego ramię. Chciał mnie odepchnąć, ale zatrzymał się na chwilę.
- Proszę... Pozwól...- szepnęłam.- Przyjemnie pachniesz... - powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie. Poczułam jak się delikatnie rumienię.

Kakashi? .////////.

niedziela, 22 listopada 2015

Od Kichi Cd Karoku

-Heh... Typowy facet. -Prychnełam, a wtedy podszedł do mnie słodki kotek umaszczenia rudego. Wlazł mi na kolana i wielce zadowolony poszedł spać. Był to nieduży kotek ale przesłoski. Delikatnie pogłaskałam go.
-Sugerujesz coś? -Spytał podejrzliwie.
-Nie, ja stwierdzam fakty... -Spojrzałam mu lodowato w oczy.
-Czy tu potrafisz robić coś innego niż obrażanie ludzi? -Uniósł brew do góry.
-Tak... Po za tym ja nie zawsze byłam zimna i oschła...
-To co takiego umiesz robić?
-Gotować, sprzątać, prać, zajmować się zwierzętami, grać na gitarze , śpiewać, pracować, zabijać.... Mam mówić dalej?
-Nie.... Grasz na gitarze i śpiewasz?
-Tak.... Coś w tym złego? -Spytałam patrząc na niego znudzona.

??

Od Karoku CD Kichi

Kyū usiadł mi na ramieniu, ocierając się o mój policzek mrucząc przy tym.
- Nie tylko nogi masz ładne... - powiedziałem lustrując ją spojrzeniem. - Aczkolwiek charakter to masz paskudny. - dodałem, żeby nie czuła się przypadkiem zbyt dowartościowana.
- Pff... Nie dziwię się, że nie masz żony... - parsknęła, ale już prześmiewczo.
- A a a... Ja cenię sobie niezależność. Rozumiem: jedna nocka, spoko. Ale na trwały związek, to się nie piszę i mi się nie śpieszy. - odrzekłem.
- Czy ty kiedykolwiek spojrzałeś na dziewczynę w innych kategoriach niż "do przelecenia", "nie do przelecenia"...? - zapytała trochę dziwnie. Zastanowiłem się nad odpowiedzią.
- Hm... Ciekawe pytanie... Ale tak... Mimo iż w gruncie rzeczy zawsze byłem kobieciarzem i nigdy się prawdziwie nie zakochałem, to tak... Nie patrzę w ten sposób na dzieci. Nie jestem pedofilem. - odrzekłem spokojnie.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

Usiadłam przed nim, robiło się ciemno chociaż była szesnasta. Nasze twarze oświetlał mały płomień jednego kadzidła. 
Koty tuliły się do niego. 
-Kochają cię... -Uśmiechnęłam się lekko. 
-Jak widać... 
-Ty to masz dobrze... Przynajmniej zwierzęta cię lubią... 
-A ciebie to nie? 
-Nie... Są ze mną bo nikt inny im jeść nie da. 
-Ja cię lubię. 
-Bo mam ładne nogi? Błagam cię... -Prychnełam. 


??

Od Karoku CD Kichi

- Długo... - odparłem.
Na ręce wskoczyła mi Biała Dama, lekko trącając mnie swoją delikatną, cudowną łapką... Rozczulony westchnąłem wchodząc w błogostan, który wymalował się na mej twarzy, by w chwilę potem znaleźć się w kuchni.
Wyjąłem z szafki magiczne kadzidełko. Jakie? O zapachu kocimiętki... Zapaliłem takie w każdym pokoju, więc moi pupile zaczęli się uspakajać, jako iż zapach unosił się w całym domu...
Usiadłem na ziemi z Kuro, czarnym kocurkiem w wieku lat trzech, na kolanach, zaczynając go głaskać. Złasiły się do mnie również pozostałe koty, jako iż najbardziej zalatywałem magicznym kocim zielem, ale wcale mi to nie przeszkadzało.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Spojrzałam na masę kotków... I naliczyłam ich 68!
-Czy ty trochę nie przesadzasz? -Uśmiechnęłam się chamsko. -Ja rozumiem 10.. Ale 68 to lekka przesada.
-Ja lubię koty....
Westchnęłam cicho i wyjełam ręce z kieszeni, a że wcześniej bawiłam się z moim kotem to ręce śmierdziały mi kocimiętką! Jak cała zgraja zwierzaków spojrzała na mnie wielkimi oczami i zaczęły się łasić to prawie mnie wywalił....Jak dla mnie było ich tu za dużo! Stanęłam dęba z wielkimi oczami. Spojrzałam na Karoku.
-Ratunku? -Spytałam błagalnie gdy te małe słodziaki zaczęły się po mnie wspinać. Chłopak pomógł mi wydostać się z gromady kotów.
-Co one do mnie mają! -Pisnęłam gdy znowu zaczęły mnie, a raczej nas obtaczać...
-Miałaś kontakt z kocimiętką?
-Tak... A co?... O fuck... -Przeklnęłam. Położyłam głowę na jego ramieniu z załamką psychiczną. Nie chciałam kotków straszyć, ale denerwowały mnie ich pazury...
-Ile one tak mogą? -Spytałam nie unosząc głowy.

?

Od Karoku CD Kichi

Zmrużyłem oczy i nic nie powiedziałem. No bo co miałem kurde powiedzieć? No pocisnąć nie, bo to chamskie, ale pocieszyć też nie, bo nic nie wiedziałem i nie miałem jak się wypowiedzieć. Zamilkłem więc.
- Powinienem wracać do siebie, ale za jakieś czterdzieści minut będę z powrotem. - powiedziałem.
- A gdzie idziesz? - zapytała.
- No do siebie. - powtórzyłem.
- A... okay... - pokiwała głową.
- Niedługo wracam. - oznajmiłem znikając.
Musiałem sprawdzić, czy wyłączyłem kuchenkę przed wyjściem i nakarmić swoich podopiecznych. Kiedy wróciłem do mieszkania przywitało mnie moje 68 książąt i księżniczek, którym zacząłem gotować obiad. No, a potem trochę się zasiedziałem... Ich futerka były przecież takie mięciutkie...! Wtedy usłyszałem za sobą znajomy głos:
- Wtf?! Co ty robisz?! - wykrzyknęła Kichi widząc mnie siedzącego na podłodze w otoczeniu kotów w ilości dużej. Zawstydziłem się i z rumieńcem podniosłem na nią głupawe spojrzenie.
- Ja ten... em... No... Nie zgasiłem kuchenki... No i eeeee... musiałem zrobić... im... obiad... - wyjaśniłem. No i szlag. Wydało się.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Hmmm.... Zdefiniujmy słowo niski...
-Osoba wzrostu nie dużego.... -Warknoł.
-W takim razie... Nie, dla mnie nie bo w sumie jestem niższa... -Powiedziałam.
-Więc czemu tak uważasz?
-Bo Przypominasz mi jego... -Pokazałam na zdjęcie.
-W jakim sensie?
-Macie podobny charakter i tyle... -Spojrzałam mu w oczy.

?

sobota, 21 listopada 2015

Od Karoku CD Kichi

Zmrużyłem chytrze oczy.
- Możemy zagrać, no powiedzmy... z nim, nią, nie wiem czym to tam jest... - wskazałem na jaszczurkę - ... w butelkę... - odrzekłem.
- Nie będę z wami grał w żadną butelkę... - mruknęła jaszczurka i obrażona sobie poszła...
- Hmm... Okay... - wzruszyłem ramionami. - Czyli gra w butelkę odpada, bo jest nas tylko dwójka... Mam jakieś jeszcze filmy, gry... O. Właśnie. Jak już doszedłem do gier. Ty wiesz że miałem w szafie gry lego? Nie wiedziałem, że takie mam! Serio! Nie grałem w takie lego chyba z tysiąc lat! - powiedziałem. Przewróciła oczami.
- Faceci. Jara ich byle co. - parsknęła cicho pod nosem, ale bez ironii.
- No żebyś wiedziała. Facet to dziecko, tylko w trochę za dużym ciele. - odrzekłem.
- U ciebie się ta zasada nie sprawdza. - zaśmiała się. Od razu stałem sie poważny.
- Przepraszam bardzo. Czy ty tu właśnie insynuujesz, że jestem niski? - zapytałem obruszony.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-To co jeszcze przyniosłeś? -Spytałam po dłuższej chwili ciszy. Może i byłam przygnębiona, ale nie lubiłam tego uczucia... Dzisiaj już nie chciałam być nikim, nie chciałam być oschła, ani miła nawet nie normalna... Tylko pusta... Szczeże to ja chyba po prostu od jego śmierci nie umiałam się pozbierać, ale teraz gdy mam szanse mieć przyjaciela to do odrzucam, i to nie dla tego że nie chcę tylko się boję... Uśmiechnąłam się do chłopaka aby zakryć cierpienie, był to słaby uśmiech ale szczery...

?

Od Karoku CD Kichi

Wziąłem kota na ręce i podszedłem do niej.
- Nie będę pytał... - powiedziałem spokojnie.
Zdawałem sobie sprawę, że to musi być dla niej trudne... A słowa były zbędne... Tylko rozdrapałbym jej rany, a to by nie pomogło... Podałem jej kota, który to się w nią wtulił, a ona usiadła z nim na ziemi, przytulając go delikatnie.
Nastała cisza. Zrobiła się nieprzyjemna, ciężką atmosfera... Nie wiedziałem jak mam ją pocieszyć, bo nie była z tego rodzaju osób, którym łatwo przychodzi okazywanie uczuć, więc nie chciałem wyjść na bezdusznego, ale jednocześnie nie naruszyć jej przestrzeni osobistej...

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Jak tu zamieszkasz to tak... -Powiedziałam a na widok tego że mój kotek jest widocznie nie zadowolony Zaśmiałam się.
-Dobrze... To ja tu mieszkam... -Odparł i przytulił kotka.... Zamrugałam oczami ze zdziwienia.
-Ale ty tak na serio z tymi kotami?
-Tak....
-A ja myślałam że to ja jestem chora psychicznie na ich punkcie...
-A co? Lubisz koty?
-Kocham koty... Mi nawet Orochimaru kota musiał kupić bo mu zrzędziłam....
-Orochimaru?
-Wychował mnie, i stworzył...
-Jesteś jego córką?
-Nie! Nie spłodził mnie tylko stworzył... Dla tego nie mam pępka... -Powiedziałam.
Wstałam i podeszłam do półki skąd zciągnełam kocie uszy i założyłam je sobie na głowę. Po czym zciągnełam z tamtąd rękawiczki w kształcie kocich łap, ogonek i dzwoneczek na szyję. No i z szatańskim uśmiechem założyłam to Karoku.
-Wolał bym żebyś ty to nosiła...
-No dobra.. .. -Powiedziałam i założyłam na siebie strój kotka... W uszach były dzwoneczki co w pewnym stopniu mnie wkurzało. Jednak wtedy chłopak zbliżył się i objął mnie w pasie.
-Słodko w tym wyglądasz... -Wymruczał mi do ucha. Pocałował moją szyję... Położyłam ręce na jego tył głowy. I cicho jęknełam.
-Karoku... Przestań... -Szepnełam odsuwając go. Powiedziałam to szczeże bez jakiegoś furczenia i warczenia, po prostu nie chciałam, a raczej nie byłam gotowa. Chłopak patrzył na mnie, a później jakby w dal...
-Kto to? -Spytał patrząc na zdjęcie.
-To mój zmarły narzeczony.. -Szepnełam prawie niedosłyszalnie.

?

Od Karoku CD Kichi

Parsknąłem pod nosem. Zaczął się jakiś film, chyba miał być straszny, ale wcale nie był. Minęła godzina słabej jak na mnie akcji, ale wtedy rozległ się cichutki odgłos dzwoneczka. Oj ja znałem ten dźwięk... Odwróciłem głowę. W drzwiach właśnie pojawił się kot...
- O Boże jaki przesłodki! - pisnąłem zaciesznie jak dziecko i w jednej chwili byłem obok kota. Wziąłem go na kolana.
- Masz takie aksamitne futerko... Prężny, długi ogon... Błyszczące oczy pełne gwiazd... Zdradliwe pazurki... Miękkie, delikatne łapki... - zacząłem się rozpływać nad cudownością kota... Kochałem koty. Miałem do nich potworną słabość, co udawało mi się sprytnie zachować w tajemnicy, no ale całe opanowanie szło w diabły, kiedy napotykałem kota... Miałem ich w domu dokładnie sześćdziesiąt osiem, ale raczej upodobały sobie moją sypialnię, a poza tym, chowałem swą miłość przed gośćmi... No ale kot Kichi ukradł mi serce jak każdy inny...
- Możesz przestać mi kota molestować? - spytała.
- Mogę go zatrzymać? - spojrzałem na nią błagalnie z nadzieją.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

Zmrużyłam oczy...
-Kota też mam... Ale śpi... -Powiedziałam znudzona i włączyłam film...
-Kota czy tygrysa? -Spytał ironicznie.
-Kotka, małego kotka... -Powiedziałam.
-A ja mam dużego pytona... -Zaśmiał się zboczenie.
-Powiadasz? -Spytałam z zboczonym uśmiechem.
-Powiadam...
-A wyższego od ciebie? -Zadrwiłam.

?

Od Karoku CD Kichi

Spojrzałem na nią drwiąco.
- No proszę cię... Chyba cię pojebało... - parsknąłem z drwiną.
- Cóż to za bluzgi? - zmrużyła oczy kpiąco.
- Przyzwyczaisz się... - oznajmiłem szepcząc jej to do ucha z szerokim uśmiechem pełnym złośliwości. - Szczerze mówiąc, to myślałem, że będziesz mieć kota, a nie jaszczurkę... - dodałem z innej paki.
- Jaszczurkę? - mruknął "słodziak"
- Lubię koty... - rzuciłem ignorując go...

<?>

Od Kichi Cd Karoku

Wywaliłam chłopaka pod siebie.
-Cisza na planie... Słyszysz? -Spytałam uśmiechając się szatańsko. Chłopak umilkł, a wtedy dało się usłyszeć stukanie, jakby pazurów o podłogę....
-Co to?
-Mówiłam Ci że nikt prócz mnie nie wychodzi z tąd żywy?
-Tak...
-To coś, nie lubi ludzi....
-Coś? -Spytał, a z jednych z drzwi wyłoniła się łapa, za nią głową i reszta zwierzęcia... Chłopak zrobił wielkie oczy na widok wyverny która wlepiała w nas swoje wielkie ślepia...

-To jest słodziak, słodziak to jest Karoku... -Spojrzałam na potwora. 
-Czyli mam go nie jeść? -Spytał i usiadł obok kanapy. 
-Dzisiaj mam dzień dobroci dla patafianów... 
-Ej.... -Bąknoł. 
-Dobra... To co robimy bo nie chce mi się już w to grać... -Powiedziałam lodowatym tonem. 
-Może coś obejrzymy.? 
-Horror? Czy będziesz się bał? -Uśmiechnęłam się wrednie i spojrzałam mu w oczy. 

?

Od Karoku CD Kichi

Uniosłem brwi nie ogarniając. To wszystko było jakieś pojebane, no ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
- Zaczynam odnosić wrażenie, że jednak działa, bo jesteś jakoś nienaturalnie miła... - odrzekłem wzruszając ramionami.
- A to było wredne! - warknęła i szturchnęła mnie mocno w ramię obruszona.
- Czyli jednak wszystko w porządku... Skoro warczysz, to jednak nie działa... - stwierdziłem skwapliwie.
- Chamidło... - mruknęła.
- No bywa no. Już wiesz jak się czują ludzie w twoim towarzystwie. - odrzekłem.
- No to to już było mega chamskie. - powiedziała, a ja parsknąłem śmiechem.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-O jejku...! -Dostałam zacieszu, a ten na widok mojego uśmiechu aż zrobił wielkie oczy. -To znaczy... Spoko. -Powiedziałam z nagle poważną miną... Poszliśmy do salonu i najpierw zagraliśmy w jakąś strzelankę. I za pierwszym razem to on dał mi wygrać na co dostał w łeb.
-Może i jestem dziewczyną, ale umiem grać w gry video... -Spojrzałam na niego..
-Dobra, skoro chcesz... -Odparł.
Zaczęłyśmy grać na poważnie... I jednym sprytnym chwytem strzeliłam mu head shot'a.
-Wygrałam... Chociaż jestem dziewczyną... -Spojrzałam na niego chamsko. A ten aż poczerwieniał ze złości. Pocałowałam go w policzek.
-Karoku... Nie złość się na mnie... -Zrobiłam maślane oczka. Jednak raczej nie były słodkie bo komu podobały by się wielkie czarno czerwone oczy? Wzięłam łyk drinka od Uty... O boże to było mocne, Skrzywiłam się.
-Nie smakuje ci?
-Nie po prostu jest mocne...
-A tak dokładnie co to jest.?
-Coś w rodzaju waszego spirytusu... -Powiedziałam i wzięłam kolejny łyk.
-Jesteś kobietą, nie powinnaś tyle pić. Spojrzał na pół litra.
-Heh w tym problem że my Ghoule czego byśmy nie wypali nie schlejemy się, alkohol na nas nie działa... -Powiedziałam zgodnie z prawdą.

?

Od Karoku CD Kichi

Wzruszyłem ramionami.
- Przyjaciele się wspierają, no a ty byłaś jakaś taka niewyraźna, potem się wyalienowałaś... No to przyszedłem. Przyniosłem jakieś filmy, gry video... Nie wiedziałem co lubisz, więc mam różne gatunki. - odrzekłem.
- Chwila stop... Przyjaciele? - spojrzała na mnie dziwnie, nie rozumiejąc o co mi chodzi.
- Oj nie marudź już i chodź. Rozweselimy cię, bo, aż sam się sobie dziwię, że to mówię, ale wolę jak jesteś opryskliwa niż taka bez wyrazu. - powiedziałem bezceremonialnie wtarabaniając jej się do mieszkania. - A. No i twój kumpel, ten Uta czy jakoś tak mu szło, odsprzedał mi jakiś magiczny napój dla ghouli, zapewne to jakaś krew czy inne soki trawienne. - dodałem wskazując na butelkę czerwonego napoju, który trzymałem w ręce.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Dziękuję... -Szepnełam. Chłopak wyszedł, zostałam sama i było mi z tym dobrze. Poszłam do sypialni i położyłam się na łóżku. Przytuliłam jego zdjęcie i zasnęłam... Może i umarł dwa lata temu, ale ja i tak czułam pustkę. Nic nie było w stanie zagoić tej rany i nawet nie chciałam jej goić... Bo bałam się że o nim zapomnę...

                               ***

Przez parę dni nie za bardzo wychylałam się z domu, nie chciałam i tyle... Gdy tu nagle ktoś mi do drzwi puka...! No kuźwa! Jakim prawem! Otworzyłam drzwi i spojrzałam na niego... Karoku.
-Dzień dobry... -Zdziwiłam się.
-Cześć...
-Co ty tu robisz? -Spytałam.

?

Od Karoku CD Kichi

Ściągnęły mi się brwi.
- Ktoś cię zranił? - spytałem.
- Nie... Daj mi spokój. - odparła odwracając się do mnie plecami. Westchnąłem.
- Jak uważasz... Ale jak coś to wiesz gdzie mieszkam... Jakbyś chciała pogadać, pobyć z kimś... gdzieś wyskoczyć... to ja mam czas... Nie lubię patrzeć, jak inni cierpią... - powiedziałem. Cisza. - No i dzięki, że mnie wzięłaś do siebie... Niczego nie dotykałem i nie zaglądałem do tego pokoju... - dodałem zgodnie z prawdą.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Nie... -Warknęłam na niego i weszłam do domu, przepychając go w drzwiach. Nie chciałam z nikim rozmawiać na ten temat. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie... Usłyszałam kroki, jednak do piero po pewnym czasie.
-Kichi... Co jest? -Spytał.
-Nic.... Zostaw mnie samą... -Warknęłam, a łza z mojego oka poleciała mimowolnie. Otarłam ją i wzięłam głębszy oddech..

?

Od Karoku CD Kichi

Kiedy wyszła, położyłem się znów na kanapie. Po takim wieczorze byłem do niczego. Szybko zasnąłem, byłem totalnie skacowany...
Śniło mi się coś z pewnością baaaaardzooo dziwnego, ale po przebudzeniu nie pamiętałem co to było. Byłem jednak w stu tysiącach procent pewien, że było dziwne.
Nie chciałem nadużywać gościnności Kichi, więc zamierzałem się wynieść, ale kiedy otworzyłem drzwi, wpadłem w nich właśnie na ową dziewczynę. Wyglądała... jakoś słabo...
- Ej... Ty... płakałaś...? - zapytałem marszcząc czoło.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Słyszałam jak chłopak żyga... Fuj mam nadzieję że nie na podłogę... Jak chciał nalałam mu wody do kubka... Dzisiaj to ja byłam przygnębiona, bo dzisiaj była TA rocznica... Nie nawidziłam tego dnia, jednak jak zwykle nie okazywałam uczuć. Nie chciałam by wiedział umiem je okazać. Postawiłam wodę na małym stoliku i spojrzałam w zdjęcie na komodzie, byłam na nim ja i on.... Nagle ogarnęła mnie melancholia i wzburzenie. Położyłam zdjęcie ta aby nie było widać fotografii. Wtedy zobaczyłam że Karoku się gapi.
-Masz wodę... -Powiedziałam i Pokazałam na kubek.
-Dzięki... -Spojrzał na mnie podejżliwie, po czym spojrzał w naczynie.
-Przecież cię nie otruję... -Spojrzałam na niego i zawinęłam się pożądanej sfetrem.
Ten wzioł niepewnie łyk... Spojrzałam na zegarek... Była 11...
-Dobra, tam jest kuchnia, a łazienka wiesz gdzie... Ja muszę wyjść, wracam za godzinę. Jak chcesz zostań, ale idź do domu. Jednym słowem rub se co chcesz...Ale nie wchodź tak.... -Pokazałam na mały pokój zamknięty na kłódkę... Wziąłem torbę, założyłam glany i wyszłam z domu.... Po drodze kupiłam kwiaty i poszłam na cymentarz... Pośiedziałam tam chwilę... W ciszy... Nad grobem mojego narzeczonego... Nasza historia jest długa ale był jedyną osobą do której szczeże się uśmiechnęłam i pierwszą oraz ostatnią moją miłością. Po nim nie chciałam nikogo, żaden facet mnie nie pociągał tak jak on... A w tamtym pokoju były żeczy po nim i żeczy dla naszego zmarłego dziecka które poroniłam w 4 miesiącu ciąży, za raz po tym jak dowiedziałam się że on nie żyje. W domu miałam jedno jedyne nasze zdjęcie, gdzie całowałam go w policzek i byłam wielce szczęśliwa z moim białowłosym Ghoulem... Po dwudziestu minutach siedzenia tam i dziesięciu płakania skierowałam się do domu...

??

Od Karoku CD Kichi

Skrzywiłem się.
- Wystarczy mi szklanka wody i łazienka... Zaraz się pożygam... - odrzekłem krzywo.
- Łazienka jest na końcu korytarza. - powiedziała wskazując ręką jakieś przejście.
- Dzięki... - rzuciłem i wstałem. Chcąc nie chcąc chwiałem się idąc i musiałem podtrzymywać się ściany, żeby nie wylądować na glebie. Jakoś doszedłem do odpowiednich drzwi i niemalże od razu się pożygałem.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-U mnie... -Powiedziałam beznamiętnie.
-Czemu? -Spytał zaskoczony.
-Bo byłeś tak pijany że do domu cię nie szło dowlec...
-I ty mnie wlokłaś?
-Nie myśl sobie, gdyby nie mój szef zostawiła bym cię tam... -Wzruszyłam ramionami.
-Przyznaj po prostu zmiękłaś...
-Ehhhh... Jeszcze mam sumienie... -Spojrzałam mu lodowato w oczy. Ten głupio się uśmiechnął.
-Chcesz coś zjeść? Czy może lepiej herbaty ci zrobię. -Spytałam z obojętnością w głosie.
Może i mnie wkurza, ale mimo pozorów nie lubię zostawiać znajomych w potrzebie...

??

Od Karoku CD Kichi

Rano obudził mnie dotyk. Skrzywiłem się, bo potwornie bolała mnie głowa. Wydałem z siebie długi, głuchy pomruk niezadowolenia.
- Dajcie mi spokój... - mruknąłem jedynie z krzywą miną.
- Wstawaj... - rozległa się odpowiedź. Ej zaraz stop... Czy to aby nie był głos...
- ...Kichi...? - otworzyłem jedno oko. Nade mną pochylała się właśnie ona. Zmarszczyłem czoło.
~ Wtf? Co ona robi w moim mieszkaniu? ~ przemknęło mi przez myśl. Podniosłem się do połowy i rozejrzałem nieprzytomnie. Moment... to nie było moje mieszkanie...
- Gdzie ja jestem? - spytałem na głos.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Karoku - kun... -Wymruczałam mu do ucha i delikatnie zjechałam rękami w dół jego torsu. -Czemu nie chcesz ze mną iść do ciebie? -Szepnełam lekko zawiedzionym głosem. Ten zboczeniec Uśmiechnoł się głupio.
-Jak poprosisz to możemy iść. -Odwrucił się do mnie przodem. Usiadłam mu na kolanach. Założyłam nogę na nogę, odsłoniłam dekolt który był wręcz za duży i było mi widać koronę stanika. Uta za barem już podśmiechiwał w końcu znał mnie doskonale i wiedział że jestem dobrą aktorką... Delikatnie objęłam jego szyję i pocałowałam go namiętnie w policzek.
-Karoku... Choćmy z tąd... Proszę... -Jęknełam mu do ucha i przygryzłam dolną wargę.
-Skoro tak ładnie prosisz... -Wstaliśmy i poszliśmy do jego domu. Jednak on co chwile się przewracał...
-Dojdziesz? -Spytałam.
Chciał coś powiedzieć ale zwymiotował...
-Dobra... Idziemy do mnie. -Zarządziłam się. Może i nie miałam uczuć, ale nawet ja czasem pomagam ludzią... Weszliśmy do mojego domu, z wierzchu wyglądał normalnie, ale w wewnątrz był to marmurowy pałacyk w stylu rokokoko... Położyłam go w salonie i dałam mu koc. Ten od razu zasnął, a ja poszłam się ogarnąć i poszłam spać do mojej sypialni...

?

Od Karoku CD Kichi

Nie wiedziałem czego ona ode mnie w ogóle chce...
- Daj mi spokój... - mruknąłem tylko, a moja głowa znów opadła na blat.
- Nie dam... - rzuciła jedynie nie zadowolonym głosem.
- Zapłaciłem? Zapłaciłem... Więc mogę tu siedzieć ile mi się będzie podobało... - oznajmiłem totalnie olewając jej słowa.
- Żebyś się tylko nie przeliczył. - warknęła. - Nie wkurzaj mnie.
- Żyję w wolnym kraju, mogę robić co i gdzie mi się podoba... - nie przekonała mnie wcale.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Nędzny widok z tego patafiana... Ale co on mnie obchodzi? Zajęłam się pracą... Karoku siedział przy tym barze do późna, a schlał się jak świnia... Aż w końcu podszedł do mnie Uta i rzekł.
-Ten spity to twój kolega?
-Nie, ale znajomy...
-Wiesz gdzie mieszka?
-Tak, ale tam nie dojdzie...
-To weź go gdzie kolwiek, ale niech tu nie leży, klijętów odstrasza...
-Ehhhh... Niech Ci będzie. -Warknęłam. Wyszłam za lady i zakładając mój czarny sweter podeszłam do niego.
-Wstawaj... Idziemy. -Spojrzałam na niego, ten otworzył oczy...

?

Od Karoku CD Kichi

Pociągnąłem łyk dziwnego drinka jaki mi dała i aż się skrzywiłem. Serio był mocny, ale nie powiedziałem w tym temacie ani słowa.
- Nie ważne... - rzuciłem.
Nie będę jej się przecież zwierzał... Z resztą - co by to zmieniło poza niczym? No właśnie kwestia w tym, że nic... Pociągnąłem kolejny łyk ze szklanki, tym razem krzywiąc się trochę mniej, bo nie było elementu zaskoczenia, ale jednak.
Oparłem łokcie na blacie gapiąc się w napój, nie mając zielonego pojęcia co mam robić, co myśleć i w ogóle miałem wyjebane...
Tak siedziałem jak głupi nad kolejną szklanką, totalnie wstawiony, ale i tak nie robiło mi to różnicy. Głowę miałem ciężką, no ale co zrobisz? Nic nie zrobisz...

<?>

Od Sasuke CD Kakashi/Nokuto/Hirato

Jeszcze zanim się zatrzymaliśmy, kręcili się naokoło dwaj shinobi. Zarządziłem postój w możliwie najdogodniejszym miejscu, czyli na otwartej przestrzeni, żeby nie mogli zaatakować AŻ TAK z ukrycia, jakby to mogli zrobić, gdyby to był środek lasu... Jeśli chcieli zaatakować z zaskoczenia, to jedyną po temu drogą była bardzo dziwna kałuża, jako iż od dawna nie padało...
Kakashi usadowił się na drzewie na granicy, a Nokuto, Hirato i klient na środku pola na ziemi.
Nie trzeba było długo czekać, kiedy z dziwnie nienaturalnej kałuży wychynęła dwójka shinobi mgły. Sharinganem dostrzegłem ich szybciej i kiedy ruszyli na Tazunę, w jednej chwili zaszedłem im drogę, jednak myliłem się... Ich celem wcale nie był klient... Tylko Nokuto.
Trzasnęli w niego jakimś dziwnym łańcuchem, którym połączone były ich ręce tak, że to związali. Nagle kurna upadł na ziemię.
~ Że co?! I on niby ma czelność nosić rangę jonina?! Jakim cudem on ją zdobył?! ~ krzyknąłem w myślach, ale nie było na to czasu.
- Hirato, chroń Tazuny! - krzyknąłem, bo był najbardziej doświadczony, był już chūninem. - Kakashi, osłaniaj mnie! - dodałem, ale ten zamiast mnie słuchać ruszył na nich sam.
~ Dlaczego on jest takim kretynem...?! ~ warknąłem w myślach i ruszyłem na dwójkę.
Byli szybcy jak jasna cholera, ale nie wystarczająco szybcy, żeby ukryć się przed moim wzrokiem. Kiedy podpatrzyłem przypadkowo Chidori u Kakashi'ego, musiałem popracować nad swą szybkością, więc teraz nie byli dla mnie wyzwaniem... Ale oczywiście Hatake musiał strasznie zawadzać... Ciągle się pchał pod nogi i nie mogłem użyć żadnej techniki ognia, bo on tam był... Szlag... No i nagle go złapali, tak jak wcześniej Nokuto... Wszystko zastygło w bezruchu...
- Oddacie nam Tazunę, albo ten tutaj zginie... - oznajmił jeden z shinobich.
~ Jeśli zaatakuję, nie zdążę zanim go nie duszą... Jak oddam Tazunę, to zawalę misję... Ale przed moimi oczami nie uciekną... ~ pomyślałem...
- Szczycicie się swoją szybkością i współpracą, tak? - zapytałem.
- Owszem... - odrzekł ten drugi, co wcześniej był cicho.
- Więc było już taijutsu, w którym wyście się wykazali... Teraz moja kolej... - oznajmiłem i w jednej chwili w mych oczach zatańczył Sharingan o trzech łezkach. - Iatsu Sharingan...! - powiedziałem rzucając na jednego z nich koszmarną iluzję, przez co upadł na ziemię, więc drugi był na tyle zdezorientowany, że mogłem bez problemu wykorzystać ten moment nieuwagi i pojawić się za nim, po czym wykręcić mu ręce i spojrzeć w oczy.
- Genjustu: Sharingan... - powiedziałem, a ten opadł bezwładnie na ziemi. Spojrzałem na Kakashi'ego...
- Nie zawsze bycie przynętą to dobra taktyka... - rzuciłem. - Hirato, pomóż mu się wyplątać i zwiąż tych tutaj... - dodałem. Czerwonooki od razu podszedł do Kakashi'ego, a ja stanąłem przy Nokuto.
- Skończyłeś się już wylegiwać? Jeśli chciałeś popatrzeć, jak sprawiają łomot nowicjuszom, to prawie ci się udało... - rzuciłem. Nokuto usiadł patrząc na mnie, ale nie odpowiedział, tylko podszedł do klienta.


<?>

piątek, 20 listopada 2015

Od Kakakshi'ego Cd Sasuke/Hirako/Nokuto

Nie wiedziałem czemu to on został liderem, wkurzało mnie to a gdy Tazuna się zasapał myślałem że go uduszę. Nokuto i Hirako usiedli a ja sobie wszedłęm na drzewo i tak usiadłem by wszystko dokładnie widzieć. Po chwili zeskoczyłem i popatrzyłem na Sasuke
Tak on też wiedział ze są tu inni Shinobi .. bez wahania zmieniłem się w wilka ..

<?>

Od Kakashi'ego Cd Touki

To było dziwne .. ona była dziwna i jej zachowanie. Jest po prostu słaba psychicznie, w świecie shinobi nie ma szans. Kiedys po prostu zginie, wróciłem do pokoju i zasnąłem. 
Rankiem wstałem Touka jeszcze spała, ogarnąłem się i wyszedłem z mieszkania na trening.
Calutki dzień na trenowaniu gdy Touka przyszła Karoku dał mi inne zadanie i zajął ie trenowaniem dziewczyny
~I tak jej to nic nie pomoże ..

************

Wróciłem na kolacje wykąpałem się i ogarnąłem po czym poszedłem do swojego pokoju 
wziąłem książkę i zacząłem czytać .. p godzinie wróciła Touka

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Coś się stało? -Spytałam.
-A co cię to obchodzi?
-Próbuje być raz w życiu miła. -Bąknełam.
Ten westchnął głęboko.
-Wiesz jakie to uczucie dowiedzieć się że zostajesz sam na świecie i nikt cię nie kocha, a jedyna bliska ci osoba umiera ci na rękach?
-Aż za dobrze... -Szepnełam przełykając ślinę.. -A co się stało? -Spytałam patrząc na niego.

?

Od Karoku CD Kichi

Przewróciłem oczami.
- Nie to nie, ale jak sama stwierdziłaś, tak łatwo ci nie odpuszczę... - mruknąłem.
Nie miałem nastroju... Dosłownie kwadrans wcześniej dowiedziałem się, że moi rodzice oddali mnie Orochimaru za hajs, a zostałem mu odebrany przez ANBU na drodze zupełnego przypadku, że jestem podrzutkiem i niechcianym dzieckiem, które rodzice chcieli zabić, ale zainteresował się mną już wcześniej wspomniany Sannin i zaproponował im kasę, więc zwyczajnie mnie oddali... A od kogo się tego dowiedziałem? Od brata bliźniaka, który nie podzielił mojego losu i Orochimaru zmienił go w potwora, monstrum, które samo siebie zabijało od środka i umarł mi na rękach... Mimo tego, jak bardzo zimnym byłem draniem i jak bardzo miałem gdzieś wszystko, to nienawidziłem, jak umierali niewinni ludzie... Wszelka niesprawiedliwość budziła we mnie wstręt... I nie mogłem, nie chciałem wierzyć, że zostaliśmy z bratem od tak sprzedani potworowi...
Miałem ochotę się najebać i tyle... Miałem gdzieś wszystko... Nie chciałem już o niczym myśleć...


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Jak powiem nie to się nie odwalisz, jak powiem tak to mnie przelecisz i żucisz w kąt... -Pomyślałam głośno. -Więc nie. -Odparłam i wstałam po czym założyłam sukienkę. Spojrzałam w lustro, moje czarne oczy nawet pasowały do sukienki, ale nie do włosów... Może je ptzefarbuje? I pójdę zrobić sobie dodatkowy kolczyk w nosie... Tak to jest to. No i zrobię się na emo! Tak to jest myśl!
-Dobranoc Karoku... -Uśmiechnęłam się szatańsko i wyszłam z jego domu. Chyba szedł do niego kolega, bo właśnie stanął przed jego drzwiami. Widocznie ten to też zboczeniec bo prubował mnie uszczypnąć... I chyba złamałam mu nos... Ale trudno, mnie się nie tyka... Później tak jak planowałam poszłam do fryzjera i kosmetyczki... I po małej metamorfozie wyglądałam tak...

***
Przez parę dni nie widziałam się z Karoku. Aż tu kiedyś gdy byłam w dodatkowej robocie i siedziałam za ladą i wycierałam szklanki ten usiadł sobie przy barze. 
-Co podać? -Spytałam. 
-Coś najmocniejszego co tu macie i ciebie. 
-Już ci mówiłam że mnie nie pociągasz. -Powiedziałam podając mu szklankę. 

?

Od Karoku CD Kichi

Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć, więc nie powiedziałem na ten temat nic... Przekręciłem głowę na bok i odszukałem wzrokiem D dwóch trzecich opróżnioną butelkę wódki stojącą na stoliku, po czym wziąłem ją do ręki i przystawiłem do ust.
- I co? Schlasz się teraz? - spytała unosząc pobłażliwie brwi.
- Może... Wtedy jest zabawniej. - wzruszyłem ramionami, pociągając potężny łyk. - Jednak, na twoje nieszczęście.... - kolejny łyk - ...mam mocną głowę... - dokończyłem jednocześnie dopijając zawartość butelki. - To jak... Zamierzasz się dzisiaj ze mną zabawić, czy nie...? - zapytałem patrząc na nią mrużąc przy tym oczy.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Twój ból jest jak miód na moje skamieniałe zimne serce. -Uśmiechnęłam się z tryjumfem. -Karoku... Nie jesteś dla mnie niczym innym jak kupą mięsa. -Powiedziałam siadając na jego miednicy.
Zwinęłam włosy w kitkę.
-Ranisz mnie...
-Jakoś nie robi to na mnie wrażenia... A wiesz czemu?
-Jakoś nie..
-Bo nie mam uczuć, a strach i ból innych są pokarmem dla mojej duszy... -Uśmiechnęłam się sztucznie.

?

Od Karoku CD Kichi

Spojrzałem na nią marszcząc czoło.
- No wiesz co? Ja cały czas się staram jakoś ci dogodzić... - trochę się obruszyłem. Wzruszyła ramionami. - Mogłabyś chociaż poudawać, że ci się podoba... - mruknąłem.
Byłem nie przyzwyczajony do tego, że dziewczyna mi się opierała... Zawsze miałem każdą owoniętą wokół palca zanim jeszcze na nią spojrzałem, uczucie odrzucenia było mi obce i takie... nieprzyjemne... Aż mi się chyba smutno zrobiło... Auć... Zraniła mnie...
- Jesteś pierwszą dziewczyną, która mi się nie poddała... To boli. - powiedziałem patrząc na nią z wyrzutem.
- Mówiłeś, że ból cię rajcuje. - przypomniała przekornie.
- Fizyczny, owszem... Ale uczucie ja wiem... obojętności i odrzucenia jest dla mnie nieprzyjemne... Trochę mnie zraniłaś... - odrzekłem.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Mam lenia... I nic więcej... -Powiedziałam zgodnie z prawdą. -Po za tym nawet mnie nie podniecasz. -Pomrugałam oczkami.
-Chcesz mi wmówić że ani trochę cię nie pociągam?
-Nie.... -Odparłam. -Jesteś tak nudny że chcę mi się spać... Nawet twoja krew jest średnio smaczna... -Skrytykowałam go.

?

Od Karoku CD Kichi

Nie ogarniałem totalnie niczego, co robiła. Raz chciała się bawić, raz okazywała lekceważenie, raz dystans, a raz niechęć. Ale to mi się w sumie podobało. Ta jej... ja wiem...(?) nieustępliwość i nie dostępność...
- Masz okres, że tak zmienia ci się humorek, czy może raczej już jesteś w ciąży? - spytałem ze złośliwym uśmieszkiem.
- Ani jedno, ani drugie... - odparła spokojnie.
- Mmmmmm... - mrucząc odgarnąłem je włosy nosem i musnąłem nim jej szyję. - To o co ci chodzi...? Źle ci tutaj...? Możemy się przenieść gdzieś indziej... Albo zrobić to inaczej... Jak chcesz, to możesz się trochę zabawić, ja ci pozwalam, ból jest dla mnie słodyczą, więc będzie przyjemnie nam obojgu... Nie wiem co tak usilnie przede mną skrywasz, ale podoba mi się taka zabawa w kotka i myszkę... Nawet jeśli myszka ma lwią duszyczkę... - powiedziałem jej słodko do ucha, muskając je umyślnie ustami.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Oj... Bardzo dużo. -Zaśmiałam się szatańsko całując go w szyję.
-Na przykład?
-Heh... Nie powiem. -Wymruczałam mu do ucha i delikatnie otarłam się o niego. Jego przyjaciel od razu zareagował. Co mnie rozśmieszyło. Prychnełam cicho.
-Może się tego pozbędzemy? -Spytałam zsuwając mu spodnie z bioder.
-Może... -Odparł.
Zdjęłam mu spodnie. Delikatnie muskałam palcami jego podbrzusze... Jednak wtedy ZNOWU mi się znudziło i położyłam się na nim. Chciał mnie pocałować ale odstraszyłam go od siebie ręką. Chłopak znowu zjechał swoimi rękoma na moje biodra. Przyłożyłam mu ręce na mój pas. I spojrzałam w oczy. Ten Zmrużył je widocznie już na mnie zły.
-Karoku -kun... -Wtuliłam się w jego pierś.

?

Od Karoku CD Kichi

Parsknąłem cicho pod nosem, po czym przygryzłem jej wargę.
- Nie gryź mnie... - wymruczała, jednak nie przerywając pocałunków.
- Ahaaaa... Czyli ty możesz mnie gryźć, a ja ciebie nie...? - zapytałem między namiętnościami.
- Mniej więcej... - odparła popychając mnie tak, że leżałem na plecach, a ona położyła się na mnie. Zamruczałem.
- Jestem ciekaw co jeszcze przede mną skrywasz... - powiedziałem przesuwając dłonie z jej talii na uda.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Nie chcę Ci zadawać bólu... -Pocałowałam go. I wtuliłam się w niego. Położyłam głowę na jego piersi. Słuchałam bicia jego serca.
Jakoś mnie to uspokoiło...
~ Co mi do jasnej cholerny jest? -Spytałam sama siebie. Nigdy w życiu nikomu nie ufałam, a tu proszę, aż mi się spać chce. Spojrzałam mu w oczy. Ten uśmiechał się zboczenie.
-Czyśbyś, nagle dostała uczuć.
-Powaliło... -Prychnełam i żuciłam mu lodowate spojrzenie. Ten pocałował mnie delikatnie. Objęłam jego szyję i odwzajemniłam pocałunek...

?

Od Karoku CD Kichi

Kiedy na moment rozłączyliśmy nasze usta, wymruczałem:
- Nie musisz się martwić o moje zdrowie... Nie da się mnie zabić... Jestem nieśmiertelny... - oznajmiłem.
- Taaa... - przewróciła oczami.
- Nie wierzysz? - spytałem między pocałunkami.
- Dziwnym trafem nie... - odparła.
- Twoja sprawa... Ale jak chcesz, to możesz dać sobie chwilę przyjemności... - odrzekłem.
- Mogę? - zapytała, jakby chciała się upewnić.
- Gdybym ci nie pozwolił, to bym tego nie mówił... - odparłem obstawając przy swoim i wyciągnąłem do niej rękę, w zachęcającym geście.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

Spojrzałam na niego moimi czerwonymi oczami. Ładnie się uśmiechając. I tak byłam głodna, a jego krew taka słodka. Złapałam jego rękę i zaczęłam wysysać z niego krew.
Poczułam jak próbuje zabrać rękę, a wtedy jeszcze mocniej zacisnęłam zęby. Rozerwałam mu ranę do żył. Ale wtedy gwałtownie się oderwałam.
-Przepraszam..  -Szepnełam patrząc mu w oczy. Z kącików moich ust płynęła krew. Ten delikatnie całując mnie zlizał mi ją. Odwzajemniłam pocałunek. I przytuliłam się do niego... Delikatnie dotknęłam jego nadgarstka, a w miejscu rany już nic nie było... Poczułam jego ręce na moim pasie...

?

Kita C.d Milo

Oszczędziłam dziewczynę ale to nie oznaczało ze jej zaufałam na słowo ze nie jest wrogiem .Byłam oschła i surowa pytając ją kim jestem i jak się nazywam. No oczywiście wtedy dziewczyna była pyskata gdy niemiała przed gardłem miecza .Zawsze tak jest ,wiec nie zmieniam swego tonu do momentu gdy osoba nie odpowie na pytania .Tak jak wtedy .Dziewczyna odpowiedziała a ja wtedy zmieniłam ton na troszeczkę milszy.
-Wiec Milo tak...
-Tak
-Ja się zwiję Kita... i ....Przykro mi że cię zakatowałam ,lecz sądziłam że obserwowałaś mnie w ukryciu i chciałaś zakatować...
(Milo)

Od Karoku CD Kichi

Zerknąłem na nią pół-okiem mrużąc je przy tym i uśmiechając się trochę dziwnie.
- Jesteś bardzo interesującą osóbką... - powiedziałem.
- Ah tak... - mruknęła nie podnosząc wzroku znad gazety.
- To może zagramy inaczej... - powiedziałem tajemniczo.
Oblizałem wargi, po czym przystawiłem sobie swą prawą rękę do ust... Ugryzłem się w nadgarstek na tyle mocno, że pociekła zeń szkatłatna, ciepła, gęsta krew. Od razu nozdrza dziewczyny obok mnie zafalowały i spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami.
- Może teraz będzie ciekawiej... - wymruczałem sadzając ją sobie na kolanach i lekko zlizując krew ze swej ręki, by następnie spojrzeć na nią pełnym satysfakcji, pociągającym wzrokiem...

<?>

środa, 18 listopada 2015

Od Kichi Cd Karoku

Chciało mi się z niego śmiać, głupi... Robi sobie nadzieję że się z nim prześpię.. Phi! Co ja dziwka? Odlepiłam się od niego i obejmując jego szyję spojrzałam mu w oczy.
-Karoku-kun, nie uważasz że to za szybko. Dopiero przyszłam. -Wymruczałam mu do ucha. Gdy ten chciał mi sukienkę podwinąć. Spojrzał na mnie szatańsko i jednym ruchem odpioł zamek z tyłu. Sukienka spadła mi na kolana, a ja zdałam ją sobie z nóg. Chłopak zjadał mnie wzrokiem, ale gdy spojrzał na mój brzuch i plecy miał małą niespodziewajkę. Po pierwsze nie miałam pępka, po drugie na plecach i karku, przez ramiona i na dekolcie miałam wytatułowanego smoka, koloru czarnego z czerwonymi oczami. Jednak teraz nie to było ważne. Zdjęłam z niego bluzkę i zaczęłam całować go delikatnie po szyi, obojczyku, przez splot słoneczny... Po czym uznałam że mi nudno i usiadłam obok niego zakładając nogę na nogę i dostając znudzona wzięłam gazetę ze stołu.

?

Od Karoku CD Kichi

Zamruczałem, a moje dłonie spoczęły na jej biodrach.
- A myślałem, że będziesz bardziej niedostępna... Szczerze mówiąc taka gierka z tobą była bardzo zabawna... - powiedziałem przygryzając jej szyję.
- Zobaczymy... - odparła tajemniczo.
- Akurat mi i tak twoje ząbki nic nie zrobią, wampirku... - zaśmiałem się pod nosem.
- Skąd taki wniosek? - spytała.
- Nie wiesz o mnie właściwie nic... A ja o tobie już się trochę dowiedziałem... - brzmiała odpowiedź, a zanim zdążyła zaprzeczyć, czy powiedzieć cokolwiek innego, wpiłem się w jej usta z zaborczą miną.


<?>

wtorek, 17 listopada 2015

Od Kichi Cd Karoku

W jednej chwili moje oczy z niebieskich stały się czerwono czarne.
Spojrzałam na niego psychopatycznie. Miałam go teraz na wyłączność... Uśmiechnąłam się i łapiąc za jego krawat przyciągnełam go do siebie i pocałowałam namiętnie.
 Następnie usiadłam na nim okrakiem. Nie wiedziałam jeszcze czy chcę się bawić czy go zabić... Zobaczy się w trakcie, choć znając mnie znudzę się po tym jak zdejmie ze mnie ubrania więc go zabiję... Ale oj tam oj tam.
-Pobawimy się? -Wymruczałam mu do ucha lekko podgryzając jego płatek,  następnie pocałowałam go w policzek zalotnie...

??

Od Karoku CD Kichi

Przysunąłem się bliżej niej, kładąc jej dłoń na kolanie.
- Masz bardzo ładne nogi... I bardzo ładną sukienkę... - powiedziałem jej zalotnicko do ucha. - Chociaż wolałbym cię zobaczyć bez niej... - dodałem zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć. Przekręciła głowę i spojrzała mi w oczy.
- Mam ochotę cię popieścić... - wymruczałem całując lekko i czule bok jej szyi. - Spróbuj się zrelaksować... Jesteś jakaś spięta... - to mówiąc powoli przesuwałem dłoń z jej kolana coraz wyżej, podciągając jej przy tym sukienkę.
- Rozluźnij się... A jak nie możesz sama, to mogę ci pomóc... Jeśli ładnie poprosisz, to z chęcią zrobię ci przyjemny masaż... - oznajmiłem.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-W tym jest Hirudyna... Nie wypiję tego... -Spojrzałam mu w oczy i odstawiłam kieliszek.
-Hiru...Co?
-To substancja w woreczkach na krew dzięki której krew nie krzepnie, a w naturze jest w pijawkach... Gdybym to wypiła nie dość że bym się otruła, to jeszcze musiała bym zwrócić moje śniadanie...A nie wiesz jak ciężko jest tutaj o dobre mięso bez afery.
-Mięso? Mówmy po imieniu temu mięsu... Ludzie.
-Nie jesteście dla mnie niczym więcej, więc... Nie. -Uśmiechnęłam się głupio i zakładając nogę na nogę położyłam ręce na kolanach. Chłopak od razu spojrzał na moje nogi.
-Coś nie tak? -Spytałam patrząc mu w oczy.

??

Od Karoku CD Kichi

Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc krótką sukienkę, która idealnie ukazywała jej długie, zgrabne nogi...
- A dobry wieczór... Zapraszam do środka... - powiedziałem z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy, po czym przepuściłem ją w drzwiach, a następnie zaprowadziłem do salonu, gdzie na stoliku stały dwa kieliszki z czerwonym napojem.
- Mówiłam ci już, że nie piję alkoholu... - powiedziała, a ja jedynie uśmiechnąłem się tajemniczo na nią patrząc i powiedziałem:
- A kto powiedział, że to alkohol...? - spytałem. Uniosła brwi, po czym usiadła na kanapie. Usiadłem obok niej i podałem jej kieliszek z prawej.
- Co to? - spytała.
- Powąchaj, a chyba się domyślisz, wampirku... - wyszeptałem jej do ucha, przygryzając je.
Prawda była taka, że kupiłem woreczek krwi grupy AB i właśnie ową krew miała miała kieliszku... Z jednej strony, byłem ciekawy jak to na nią działa, a z drugiej chciałem jakoś jej dogodzić, skoro nie trawiła alkoholu...


<?>

poniedziałek, 16 listopada 2015

Od Touki CD Kakashi

Kakashi poszedł spać... Co prawda miałam zastępcze mieszkanie, ale cóż... Współlokator wrócił i nie za bardzo za mną przepadał. Wolałam spędzić dwie noce u mojego nowego znajomego. Kiedy smacznie spaliśmy, nie wiem co się stało, ale gwałtownie zerwałam się z kanapy, na której spałam. Ciężko dyszałam. Spojrzalam na moje ręce... Rany z poprzedniej nocy się goiły... Powoli, ale znikały. Znalazłam w mojej kieszeni żyletkę... Nabrała mnie ochota, by się pociąć... Eh,.. Znowu. Poszłam po cichu do łazienki, bo łatwo zmyć ślady. Przymknęłam drzwi, bo stwierdziłam, że i tak nikt nie wejdzie. Wykonałam kilka cięć po ręce. Oczywiście płytkie, ale oczywiście tak by krew leciała. Krew kapała do zlewu. Wtedy zrozumiałam, że mam kolejny atak depresji... Byłam tak skupiona na bólu, ze nie zauważyłam sylwetki stojącą za mną.
- Co ty robisz?- usłyszałam znajomy głos. Bałam się odwrócić...
- Boję się... Samej siebie...- wydusiłam z trudem. Odłożyłam małe ostrze do kieszeni. Chcialam szybko zmyć ślady krwi, jednak widocznie on już coś widział... Nic nie mówiąc zakryłam ręce rękawami i wyszłam z łazienki... Wiedziałam, że nie powinnam tego robić w cudzym domu, ale... Straciłam nad sobą panowanie. To wszystko zaczęło sie kiedy moi rodzice zaczęli ze mną trenować... Przestałam być normalna.
~Mam depresję od 5 lat... I nie umiem jej zwalczyć...~ pomyślałam.
Położyłam sie na kanapie tak by ukryć swoją twarz. Miałam nadzieję, że on o tym zapomni...
Kakashi?

Od Kichi Cd Karoku

-Z mojego domu wychodzę tylko ja żywa... -Spojrzałam mu w oczy. -Ale do ciebie wejść mogę. -Powiedziałam słodko, po czym musnełam ustami jego obojczyk. Jego skóra miała wspaniały smak... Dla tego też się zgodziłam do niego przyjść. Ale chały nie wypadało odwalić.. Więc ubrałam się jakoś (czyli czarna, krótka sukienka). No i taka zażenowana poszłam do niego... Jednak gdy otworzyły drzwi uśmiechnęłam się sztucznie mówiąc "Dzień dobry wieczór "

??

Od Karoku CD Kichi

Uśmiechnąłem się pod nosem z zadowoleniem.
- Może przemyślę twoją propozycję, jednak nie za darmo.... - oznajmiłem.
- Tyle to się mogłam domyślić. - jęknęła zażenowana.
- Przyjdź do mnie dzisiaj wieczorem... Chętnie dłużej z tobą porozmawiam, kofeczku... - powiedziałem całując przy tym jej szyję.
- A jak powiem nie? - spytała.
- To ja przyjdę do ciebie... - wyszeptałem jej namiętnie do ucha.


<?>

Od Sasuke CD Nokuto/Kakashi/Hirato

Spojrzałem na faceta i na zwój. Od razu wiedziałem, że będzie dym. Od gościa waliło kłopotami na kilometr... Brak słów...
- Dobra... Nie ma co czekać, chodźmy... - oznajmiłem i ruszyłem przodem.
Za mną szedł ten cały Hirato rozmawiając z "klientem", za nimi Kakashi, a na końcu Nokuto. Trwała cisza... Było już zimno i nieprzyjemnie, a wiatr wcale nie umilał podróży.
Zatrzymaliśmy się po półtorej godziny, bo ten cały Pan Tazuna się zasapał i stwierdził, że potrzebuje odpoczynku.
Irytowało mnie to jak nie wiem, ale bez komentarza zarządziłem kwadrans przerwy.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Spojrzałam na niego błagalnie.
-To co mam zrobić żebyś się odwalił, poszedł i nie wrócił? -Spytałam zrezygnowana. Chciałam po prostu mieć go z głowy. I nawet jeśli bym musiała wystawić moje ciało to ok... Ale niech ten palant mnie już zostawi w spokoju! Ja chcę mieć święty spokój! Czy to jest aż tak dużo?!
-Zrobię wszystko, ale już się odczep... -Powiedziałam niezadowolona.

??

Od Kakashi'ego Cd Karoku

Popatrzyłem na niego po czym byłem zaskoczony ..
-Dobra .. idz do siebie pakuj sie
-Po co ?
-Nie zadawaj pytań .. pakuj sie idz na cmentarz a tam przejmuje Cie Nokuto
-Yhym ..
Tak jak kazał tak zrobiłem

**********

Wszytsko jasne dostaliśmy misje ale czemu Sasuke dowodzi i idzie z nami Hirato 
Poznaliśmy Tazune .. i w sumie czekaliśmy na wyruszenie ..


Od Nokuto Cd Sasuke

Popatrzyłem na niego po czym chwile się zastanowiłem .. jaki test mu zrobić
-Dobra już mam ..
-Hmmm ? oby nic głupiego .. -szepnął
-Uważasz ze moje testy i zadania są głupie
-Taaa ..
-Naucz się do cholery że nie wszystko co nam sie wydaje takie jest .. -warknałem
-Yhym ..
-Nienawidzę twojego podejścia
-Przejdźmy do konkretów może co ?
-Nie mów mi co mam robić
Chłopak patrzył w jeden punkt ..
-Dobra Sasuke idź na cmentarz ..
-Po co
-Nie pytaj tylko wykonuj rozkazy .. -warknąłem ..
Po chwili chłopak poszedł na cmentarz .. na którym czekał już Kakashi ..
-Co to ma być -mruknęli niemal jednocześnie .. a w tym czasie zjawił się Hirato ..
-Mamy misje do wykonania .. a raczej wy macie ja oceniam .. całokształt ..
-Jaka ?
Podałem zwój Sasuke ..
"Eskortowanie budowniczego mostu z kraju fal . "
-Sasuke ty dowodzisz ..

*************


Poszliśmy do siedziby Hokage gdzie poznaliśmy naszego klienta ..
-Witajcie jestem Tazuna ..





<?>


Od Kakashi'ego Cd Touki

Popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem .. po chwili zobaczyłem ze pora się już zbierać
-Na mnie czas .. -powiedziałem po czym wstałem ..
-Zaczekaj dokąd idziesz ?
-Do domu ..
Ewidentnie coś chciała .. jednak ruszyłem powoli
Ta wstała i dogoniła mnie
-Mogę .. ?
-Co ?
-Bo ja jeszcze nie mam tu miejsca .. na jedną dwie noce ?
W sumie miałem swój pokój i salon .. westchnałem
-No dobra ..
Poszliśmy do mnie Touka wykąpała się, dałem jej na noc jedną z moich koszulek
Potem ja poszedłem się kąpać .. jak zawsze wyszedłem w samych bokserkach
Zrobiłem kolację .. nie dzwiło mnie ze na nie je po prou sam zjadłem
Pościeliłem jej łóżko w sypialni  .. po czym poszedęłm do siebie ..
-Dobranoc Kakashi -usłyszałęm
-Dobranoc ..
Położyłem się na swoje łózko i zamknąłem oczy ..

<Touka>

Od Karoku CD Kichi

Pokręciłem oczami i objąłem ją ramieniem.
- Możemy potrenować COŚ razem... - oznajmiłem.
- Spieprzaj... - mruknęła pdtrącając moją rękę i przyśpieszyła.
- Jesteś taką słodką dziewczynką, nie wypada ci używać takich brzydkich słów. - powiedziałem nie dając za wygraną.
- Weź daj se siana. Co się żeś tak uparł, żeby mi się naprzykrzać? - mruknęła.
- Bo mnie zainteresowałaś... Tylko tyle... - powiedziałem.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Spojrzałam na całkowicie spitego chłopaka.
-Nic na tym świecie nie jest ładne. -Powiedziałam znudzona. -Odejdź, śmierdzisz. -Syknęłam.
-Oj nie kłam, ty jesteś śliczna... -Powiedział, przyciskając mnie do siebie i całując namiętnie. Odsunęłam się od niego zniesmaczona. Miałam wrażenie że zaraz się pożygam... Ktoś śmiał mnie pocałować! Spojrzałam na niego wściekle i spoliczkowałam go tak że się przewrucił. No i tak go zostawiłam, bo jestem chamska i nie dam się zgwałcić pijanemu...

***

Za parę dni spotkałam tego całego Karoku. I oczywiście standardowo musiał zacząć mnie wkurzać i denerwować.
-Odwal się, idę na trening. -Syknęłam patrząc na niego jednym okiem.

?

Od Karoku CD Kichi

Miałem trening z Kakashi'm, więc nie mogłem się za nią teraz uganiać, ale na pewno jeszcze to zrobię.

Po skończonym treningu, w trakcie którego wymordowałem Białasa, chciałem wrócić do domu, ale wbiłem wpierw do baru.
Spotkałem kilku kumpli, oni byli ze swoimi kumplami... No i imprezka się rozkręciła, poszły butelki, kufle, szklanki... Nie było jeszcze dwudziestej pierwszej, kiedy byłem totalnie wstawiony.
Jeden z kumpli zaproponował, że mnie odprowadzi, był gejem, więc szczerze podziękowałem i wyszedłem z baru sam.
Kiedy tłukłem się przez Wioskę, spotkałem Nokuto, który widząc mnie nachlanego odprowadził mnie kawałek, ale jak szliśmy, a raczej on ciągnął mnie za sobą, przez park, dostrzegłem swoją Koteczkę.
Oddelegowałem więc Nokuto, a sam podszedłem do niej.
- No hej... Cóż za wspaniały wieczór... - przywitałem się, a obraz mi się dwoił i troił.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Karoku... To już jest nudne. -Powiedziałam znudzona wzdychając głośno.
-To może się pobawimy, będzie weselej.
-Nie chce mi się... -Powiedziałam, patrząc mocno znudzona w jego oczy.
-Oj... Kicia, to tylko niewinny numerek.
-Nie angażuje się w żadne układy, ani związki. -Powiedziałam wyrywając się i odchodząc, ten znowu zaczoł za mną iść. Westchnęłam cicho i zmieniając się w smoka, po prostu sobie poleciałam... Zatrzymałam się w jakimś mrocznym lesie. Odmieniłam w człowieka i siedząc w tej ciszy zaczęłam cicho śpiewać.


??

Od Karoku CD Kichi

Zabolało, dość mocno mnie użarła, ale nie zamierzałem dać za wygraną. Znów przyparłem ją do ściany.
- Oj no nie bądź taka... Chociaż z drugiej strony... To bardzo pociągające, jak tak mnie unikasz... - uśmiechnąłem się, przygryzając wargę.
- Puść mnie... - mruknęła.
- No aż chce się polizać... - oznajmiłem z triumfalnym chichotem, po czym zatopiłem nos w jej miękkich włosach. - Ślicznie pachniesz, kochanie... - wymruczałem jej do ucha, lekko je przygryzając.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-A ty za to taki szpetny... Wiesz, mam cię dość... Jesteś zboczony i upierdliwy. -Powiedziałam kładąc mu ręce na biodrach... Następnie wsadziłam mu ręce pod bluzkę i zaczęłam dotykać przyjemnie. Ten znowu wymruczał mi coś do ucha. Poczułam jak przyciska swoje biodra do moich. Jęknełam cicho, jednak było to tylko dla tego żeby go podniecić. Jednak uśmiechnęłam się psychopatycznie i użarłam go w obojczyk. Tak by go zablało, odskoczył zdezorientowany. Spojrzałam na niego oblizując górną wargę końcem języka... Musiałam dać mu jakoś do zrozumienia że nie jestem jego zabawką...

??

Od Karoku CD Kichi

Uśmiechnąłem się pod nosem, zapłaciłem szczypiąc przy tym kelnerkę w tyłek, na co była oczywiście cała czerwona, po czym wyszedłem przed kawiarnię.
Moja różowo-włosa księżniczka skręciła właśnie w jakąś boczną uliczkę, a ja znalazłem się nagle za nią tak, że czuła mój ciepły oddech na szyi.
- Gdzie tak uciekasz, kochanieńka...? - wyszeptałem jej do ucha, liżąc przy tym jej szyję.
- Daj mi spokój, zboczeńcu... - prychnęła chcąc iść dalej, ale przycisnąłem ją do ściany tak, że jej to uniemożliwiłem.
- Jesteś taka urocza... Szkoda takiej ładnej twarzyczki... Uśmiechnij się czasem... Taka ładna i seksowna, a taka niedostępna... To mnie podnieca, mała... - wyszeptałem muskając ustami jej ucho.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Jesteś wstrętny. -Odepchnęłam go od siebie. Jednak ten zaparł się i pozostał na miejscu.
-Czego ty chcesz...? Cały czas się kleisz. -Szepnełam do jego ucha. Następnie spojrzałam na niego pełnym wzrokiem pogardy. -Masz coś do mnie? -Spytałam.
-Mam i to dużo... -Pocałował mnie w szyję.
-Zboczeńcu? Mam ja ci kiedyś coś zrobić? -Spytałam zadziornie.
-Oj skoro bardzo chcesz.?. To zrub mi loda.
-W twoich snach... -Warknęłam oddychając go kaguną. Wstałam z mojego miejsca i wyszłam z kawiarni.

??

Od Karoku CD Kichi

Dopiłem swoją wódkę i usiadłem obok niej na niewielkiej kanapie.
- Podoba mi się, jak tak sarkastycznie się śmiejesz i mówisz... - wyszeptałem jej ponętnie do ucha, muskając je przy tym ustami.
- Nie znasz pojęcia przestrzeni osobistej, co nie? - mruknęła.
- Faktycznie... Nie znam... - odrzekłem z zawadiackim uśmiechem. - Masz taką słodką bluzkę, że mam ochotę cię zjeść... - dodałem.
- Jak na razie, to jesteś na dobrej drodze, żebym to ja zjadła ciebie... - oznajmiła.
- Może możesz kiedyś spróbować... Ale nic za darmo... - wymruczałem jaj do ucha, a moja dłoń spoczęła na jej udzie.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Spojrzałam na niego jednym okiem.
-Sugerujesz coś?
-Nie...
-To dobrze... Bo to ja tu jak na razie chciałam zrobić z ciebie obiad. -Powiedziałam i skończyłam pić kawę.
-Dziwnom masz dietę.
-Ja po prostu jestem Ghoulem, a my nie trawimy nic innego prócz kawy, wody i ludzkiego mięsa... Taka ze mnie zabawka losu. -Uśmiechnęłam się, opierając o krzesło.

?

Od Karoku CD Kichi

~ Ciekawe stworzenie... ~ stwierdziłem w myślach, lustrując ją przy tym wzrokiem.
Była taka słodka, aż się chciało schrupać, a przy tym oziębła i bylejaka, co w gruncie rzeczy mnie bawiło. Różowe włosy z grzywką, chuda sylwetka i długie nogi... Zwłaszcza te nogi mi się podobały... Wgapiałem się w nie zamyślony, ze szklanką wódki przy ustach.
- Nie gap się tak na mnie... - mruknęła wyrywając mnie z zamyślenia, w trakcie kiedy rozbierałem ją wzrokiem.
- Czyżbyś się zawstydziła? - zachichotałem pod nosem.
- Gapisz się na mnie jak zwierzę na swój obiad... - odparła tylko mrukliwie.
- Możesz się nim stać. - oznajmiłem z zawadiackim uśmiechem, mocząc usta w alkoholu.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

Mina tej kelnerki była boska. Uśmiechnąłem się głupio, jednak sztucznie.
-Ty żmijo wiesz jak kobietę speszyć.
-Żmijo?
-Emmm tak. -Odparłam, wtedy kelnerka przyniosła nam nasze zamówienie.
-No, to jednak dało się coś wykombinować. -Zaśmiał się.
Dziewczyna prawie biegnąc poszła za blat.
-To co lubisz robić? -Spytał.
-Ja?
-A kto?
-Ja nic nie lubię robić...
-Jakoś Ci nie wieżę.
-Ale to prawda... Nie lubię robić czegokolwiek... -Powiedziałam znudzona.

?

niedziela, 15 listopada 2015

Od Karoku CD Kichi

Zastanowiłem się.
- Macie coś mocnego? Cokolwiek? - spytałem patrząc na kelnerkę.
- T-to jest kawiarnia... Nie sprzedajemnmy tu alkoholu... - odparła trochę się zająknąwszy.
Położyłem jej dłoń na kolanie, lekko głaszcząc przy tym jej nogę i patrząc w oczy. Była cała zarumieniona.
- Chyba jednak da się coś zrobić... Prawda...? - spytałem zalotniczo.
- S-sprawdzę... - wydukała cichutko i poszła speszona. Zachichotałem pod nosem.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Nie piję alkoholu. -Powiedziałam znudzona.
-To może kawa?
-Niech ci będzie... -Powiedziałam dość podirytowana. Odepchnęłam go od siebie i zakładając ręce za głowę spojrzałam w błękitne niebo. Westchnęłam cicho i ruszyłam przed siebie... Mało paliłam się do rozmowy. Ja po prostu nie lubię ludzi i tyle, a tu mnie do siebie zmuszają.... O boże! Czemu? Za co?
...
Gdy doszliśmy do kawiarni usiadłam przy stoliku w kącie, a na mój widok nagle zrobiło się tu pusto... Ciekawe czemu.?
Chłopak usiadł naprzeciw mnie.
-Co im?
-Boją się mnie, jak większość osób... -Powiedziałam, a wtedy wielce przeżona kelnerka Spytała nas o zamówienie.
-Zwykła czarna. -Powiedziałam znudzona i spojrzałam na chłopaka.

??

Od Karoku CD Kichi

Zastanowiłem się chwilę.
- Jak już mówiłem... Chciałbym cię bliżej poznać... - wyszeptałem jej ponętnie do ucha.
- Jak proponowałam seks, to powiedziałeś, że tym bardziej się nie odczepisz... - przypomniała.
- Oj a czy jak mówię o POZNANIU, to koniecznie musi to oznaczać akurat stosunek? Może chciałbym tylko porozmawiać i cię poznać? - zasugerowałem.
- Ciekawe dlaczego mi się nie zdaje...? - mruknęła.
- To dasz się zaprosić na tego drinka? - spytałem sugestywnie unosząc jedną brew.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Nie odczepisz się? -Spytałam.
-Nie...
-A jak się z tobą prześpię?
-Tym bardziej nie.
-To co mam zrobić żebyś się odwalił? -Spytałam patrząc na niego znudzona. No był przystojny ale, ja nie lubiłam związków opartych na seksie i bardzo krótkim czasie trwania... Po za tym nic do niego nie czułam... A nawet nie lubię kobieciarzy. Dla nich jesteśmy tylko rzeczami...

?

Od Karoku CD Kichi

Szczerze mówiąc, jej policzek zabolał... Ale nie zamierzałem dać za wygraną... Będzie moja choćby nie wiem co...
Zaintrygowała mnie. Nie tylko fizycznie, ale również mentalnie. Nie dość że ładna, to taka tajemnicza i zgrywająca twardzielkę...
~ Ciekawe czy w łóżku też jest taka dzika...? ~ przemknęło mi przez myśl.
Pojawiłem się nagle przed nią tak nagle, że na mnie wpadła.
- Jesteś mi coś winna za wczoraj... Szyja nadal mnie boli... - powiedziałem unosząc zawadiacko jedną brew.
- Nie jestem zainteresowana. - oznajmiła chcąc mnie wyminąć, ale zagrodziłem jej drogę, dosłownie przypierając ją do muru.
- A ja to i owszem, bardzo... - odrzekłem jej do ucha.


<?>

Od Kichi Cd Karoku

Z całej siły dałam mu w twarz. Ten aż odszedł kilka kroków i zaczął masować policzek. Uniosłam jedną brew i prychnęłam zniesmaczona. Z tryumfem spojrzałam mu w oczy. Niech wie że mnie tak szybko nie zdobędzie! Nie jestem jakąś suką! Obróciłam się na pięcie i poszłam w swoją stronę...
~Głupie mięso... -Syknęłam w myśli. W sumie to dla mnie nie był niczym więcej..




<?>

Od Karoku CD Kichi

Zmrużyłem oczy. Dziewczyna coraz bardziej mnie interesowała...
- No cóż... Bywa... - wyszeptałem jej do ucha, przysuwając się do niej i kładąc jej dłonie na biodrach.
- Nie pozwalasz sobie na za dużo? - zapytała trochę ostro, ale nie aż tak. Nie na tyle, by mnie zniechęcić.
- Nie wiem owczym mówisz... - oznajmiłem mrucząc jej te słowa do ucha.
- Mam ci pomóc się dowiedzieć? - zasugerowała z sarkastyczną słodyczą na mnie patrząc.
- Jeśli zrobisz to u mnie w domu to mogę na to przystać... - odrzekłem z triumfalnym, zachęcającym uśmiechem.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

-Przepraszam, ale dziwką nie jestem...Mam swój honor.-Spojrzałam na niego.
-Oj nie daj sie prosić...
-Ja cie nawet nie znam, panie tygrysku.
-Karoku...Miło mi.
-Kichi Liliana Dark Soul III... Ale mów mi diabelski pomiot, albo kicia...-Powiedziałam beznamiętnie.
-Kto cię tak nazwał?-Spytał.
-Orochimaru nazwał mnie Kichi, Uchiha Madara Liliana, a akatsuki Dark Soul III.-Powiedziałam bez większego entuzjazmu...

??

Od Karoku CD Kichi

Poczułem oddech na szyi i jak ta dziewczyna z wczoraj mówi mi do ucha "dzień dobry".
- Ano dzień dobry, kochanie... - zamruczałem mrużąc flirciarsko oczy.
- Nie gniewasz się za wczoraj, tygrysie...? - spytała patrząc na mnie z zadziornym uśmiechem.
- Nie... Chociaż przyznam, to było bardzo podniecające... Udało ci się mnie rozpalić, chciałbym cię poznać bliżej... - odrzekłem odwracając się do niej przodem z tajemniczym uśmiechem.
- Bliżej mówisz...? - spytała seksownie przygryzając wargę.
- Dużo bliżej... - odrzekłem jej prosto do ucha.

<?>

Od Kichi Cd Karoku

Spojrzałam na niego lodowatymi oczami.
-Wyjątkowo głupia z ciebie istota, przyznaję...-Prychnełam.
-Coś powiedziała?
-Żeś głupi.
Chłopak zbliżył się nadmiernie do mnie i wyglądał jakby mi zaraz z liścia miał walnąć, ale nic z tego, bo ja już zdążyłam zgłodnieć.... Nagle przytuliłam się do niego, spojrzałam słodko i niewinnie w oczy. Wymusiłam na mojej bladej twarzy rumieniec. Ten objął mnie delikatnie w pasie, zdezorientowany. przyłożyłam twarz do jego szyi i pocałowałam zadziornie, by po chwili przekształcić to w silne ugryzienie. W jednej chwili oplotłam go kaguną.
-Jesteś mój....-Zaśmiałam się psychopatyczne. Byłam taka głodna...A on tak cudnie pachniał... No niestety, trafił na Ghoul'a a z nami w większości tak jest... No i wszystko było by pysznie, gdyby nie ten przeklęty Minato! Oczywiście musiał mi go zabrać.
-Jego nie zjesz!
-Czemu?!?! Nie dostałam jeść już miesiąc! Zaraz zwariuję! -Zrobiłam wielkie oczy.
-Jutro do mnie przyjdź...-Powiedział.
Skrzywiłam się niezadowolona....
-Niech ci będzie....-Syknęłam.

***

Następnego dnia poszłam z rana do pana Hokage i dostałam wreszcie jakimś padlinę! Zadowolona wyszłam stamtąd i o dziwo spotkałam moją wczorajszą ofiarę. Podeszłam i objęłam go od tyły szepcząc mu do ucha..
"Dzień dobry".

??

Od Karoku CD Kichi

Zmrużyłem oczy i zjawiłem się za nią.
- Lubię takie ostre dziewczynki... - wymruczałem jej do ucha, umyślnie muskając ustami jego płatek.
- Odpierdol się zboczeńcu. - warknęła odpychając mnie.
- Oj z tym zboczeńcem to lekka przesada... - przewróciłem oczami. - Dasz się zaprosić na drinka? - zaproponowałem unosząc zawadiacko jedną brew.
- Na drinka? A co, pedofil jesteś? - prychnęła w pierwszej chwili.
- Nie... Z resztą, ty już dzieckiem nie jesteś, więc to by nie była pedofilia... - odparłem z trochę złośliwym uśmieszkiem.


<?>

Od Touki cd Kakashi'ego

Spojrzałam na niego łagodnie. Wyglądało na to, że nie chciał o tym rozmawiać. Z resztą rozumiałam go. Też nie chcę rozmawiać o mojej rodzinie, którą sama zabiłam...
- Ciekawość...- odpowiedziałam i spojrzałam w niebo.
- A jak było z Twoją?- zapytał się.
- Zabiłam...- przełknęłam ślinę.- W obronie brata zabiłam matkę, a potem razem z nim ojca wykończyliśmy... A dowiedziałam się o tym, że są moimi rodzicami dopiero po ich śmoerci. W rzeczywistości to nie żałuję tego co zrobiłam. Sama wiele razy prawie zginęłam z rąk moich rodziców... Podczas treningów.- mówiąc to poczułam jak seria zimnych dreszczy przechodzi przez moje ciało. Po raz pierwszy komuś to powiedziałam... Nie wiem czy się bałam czy nie chciałam by ludzie o mnie źle myśleli, ale nie chciałam tego nikomu mówić. Spojrzałam na chłopaka... Oczami dziecka, które nigdy nie doznało miłości, ani szczęścia. Tylko cierpienia i bólu oraz czystej nienawiści.

Kakashi?

Od Kichi Do Karoku

To był mój pierwszy dzień w tej zasranej wiosce jako Chunin...
~I po jakiego grzyba ja tu mam siedzieć?-Pomyślałam.
Szłam sobie spokojnie gdy tu jakiś chłopak o 1 cm wyższy ode mnie szturchnął mnie w ramię.
-Uważaj, co robisz..-Warknęłam nieprzyjemnie.
- Ups... Czyżbym Cię zranił?- uśmiechnął się złośliwie.
- Zamknij się.- warknęłam.
- Dziewczynie nie przystaje tak mówić.-Uniósł jedną brew.
-Będę mówić jak mi się podoba.-Powiedziałam, a moje oczy rozbłysły na krwawo czerwono, a ich białko zaszło czernią. Ten widocznie nigdy czegoś takiego nie widział bo jego mina była boska, a na jej widok tylko parsknęłam rozśmieszona.

<??>

Nowa !

Steruje: rybka34
Data Urodzenia: Zostałam stworzona.... 21 września
Imię: Kichi Liliana Dark Soul III (ale mów mi kicia lub diabelski pomiot)
Płeć: Kobieta/wadera
Wiek: 18 lat
Wzrost: 160 cm
Waga: 39 kg
Ranga: Chūnin
Przeszłość: 
Na wstępie chcę powiedzieć o tym że zostałam stworzona przez Orochimaru. W związku z tym nigdy nie miałam rodziny, nie urodziłam się wiec nie mam pępka. Powstałam z DNA człowieka, smoka, wilka i demona... Zostałam wychowana przez Akatsuki oraz Uchihę Madarę i Obito Uchihę. Nigdy nikt nie okazywał jej uczuć, nie dał domu, zawsze o wszystko walczyła. Pierwszą swoją ofiarę zabiła mając 2 miesiące. Żyła tak do czasu okresu buntu, podczas którego uciekła i została złapana przez ANBU Konohy. Tam zaprowadzili ją do Minato Namikaze który pozwolił jej tu zostać i okazał litość...
Osobowość: 
Kichi ma dynamiczną osobowość... jednak za zwyczaj to zimna i bezduszna maszyna do zabijania. Nigdy z nikim nie rozmawia i trzyma się na uboczu. Co wyraźnie wskazuje na to że jest samotnikiem. czasem jednak się odzywa ale ze względu na staro modne wypowiedzi nikt jej nie rozumie. Jest demonem i Jinhuriki co sprawia że ludzie się jej boją i unikają. Samotność jej nie przeszkadza bo i tak nie ma uczuć. zawsze mówi że jest tylko "zabawką losu" co sprawia że ma wszystko w... No wiesz gdzie... W głębi jednak jest ona miła i delikatna czego nigdy nie ukazuje, jest także bardzo sprytna, inteligentna i przebiegła co często wykorzystuje. Posiada niesamowitą umiejętność dedukcji i orientacji w terenie.
Zajęcie: Chūnin
Przynależność: Wataha Klanów Ninja
Drużyna:
Klan: ----
Partnerka:----
Rejestracja Ninja: (admin uzupełnia)
Wiek ukończenia Akademii: Nie chodziła do akademii.
Wiek Zdobycia Rangi Chūnina: 17 lat
Rodzina: 
-Orochimaru (stworzyciel)
Typ Natury:
Uwolnienie Ognia
Uwolnienie Błyskawicy
Uwolnienie Lawy
Uwolnienie Magnesu
Uwolnienie Wrzątku
Uwolnienie Yin-Yang
Uwolnienie Wiatru
Umiejętności:
-Zmiana w demona ( jej oczy stają się czarno czarowne, a z pleców wyrasta "kaguna")
-Zamiana w smoka i wilka.
-Nadludzka szybkość.
-Manipulacja psychiczna.
Jutsu:
Ōdama Rasengan
Ōdama Rasenshuriken
Technika Transferu Czakry
Kage Bunshin no Jutsu 
Kage Shuriken no Jutsu 
Fūton: Rasengan
Fūton: Rasenrenshuriken
Fūton: Rasenshuriken
Fala Uderzeniowa Ogoniastej Bestii
Bijū Rasengan
Bijūdama
Bijūdama Rasenshuriken 
Katon: Gamayu Endan 
Wyczuwanie Negatywnych Emocji
Ręce Czakry Ogoniastej Bestii
Henge no Jutsu 
Kuchiyose no Jutsu 
Sharingan 
Wieczny Mangekyō Sharingan
Rinnegan
(I wiele innych) 
Broń:
Drut
Fūma shuriken
Kunai Latającego Boga Piorunów
Ostrza Czakry
Piasek
Zwój Pieczęci
Dodatkowe informacje:
-Je tylko ludzkie mięso i pije kawę i wodę. (jej organizm nie trawi niczego innego)
-Jest jinchuriki 14 ogoniastego smoka który w jej ciele słabnie do poziomu czakry miedzy Kuramą, a Dziesięcioogoniastym.
-Bardzo trudno ją zabić.
-Nigdy nie przegrała żadnej walki.
Inne zdjęcia:----

Od Kakashi'ego Cd Touki

Po treningu poszedłem nad jezioro siedziałem sobie sam. Nagle ktoś żwawo do mnie podszedł i usiadł, nie rozumiałem czemu ona akurat tak często na mnie trafia skoro ją olewam.
Podała mi termos i usiadła obok, byłem nieco nieobecny i nie zwracałem na nią uwagi po prostu jak zawsze myślałem o czymś innym. Podałem jej termos po czym położyłem się i gapiłem w księżyc jak i gwiazdy. Dziewczyna cos do mnie powiedziała jednak nie usłyszałem
-Powtórz bo nie słuchałem ..
-Jaka była twoja rodzina ?
-Uznajmy ze jej nie miałem .. więc nie odpowiem ..a co ? - nie chciałem gadać jej zaraz historii swojego życia

<?>

piątek, 13 listopada 2015

Od Hirato CD Mikura

Zmarszczyłem brwi.
- Co tak na mnie patrzysz? - spytałem trochę nie wiedząc co mam mówić i jak się zachować.
- A nic... - odparła, jednak wciąż mi się przypatrywała z takim... zainteresowaniem... (?) Chyba już wiem, jak czuje się zwierzę w zoo...
- Chyba jednak coś... - stwierdziłem patrząc na nią i przekrzywając głowę.
- Masz ciekawy kolor oczu... To Sharingan? - spytała ciekawie.
- Nie. - podrapałem się po głowie.
- W sumie fakt... Nie ma tomoe... Ale masz bardzo oryginalne oczy... Jakieś inne dojutsu? - dopytywała.
- Takie już mam naturalnie... ~ Chyba... ~ dodałem w myśli.


<?>

środa, 11 listopada 2015

Od Milo Cd Kita

Od razna trenowałam z bestią, sama nie wiem czy po to by stać się sliniejszą, czy po prostu dla nudy, trenując napotkałam na swojej drodze dziewczynę, widać było że jest bardzo młoda, z resztą ja też byłam bardzo młoda, nie chciałam nic jej powiedzieć, bo nie ufałam jej na tyle.
Spojrzałam na dziewczynę unosząc jedną brew.
-Nie muszę mówić ci kim jestem i jak się nazywam.
-Musisz .... warkneła.
-A co rozkażesz mi ? ... mruknełam niezadowolona.
-Jeśli będę musiała to to właśnie zrobię.
Obejrzałam ją od stub do głów cicho wzdychając.
-Nie przeraża mnie to co mówisz.
-To niech zacznie.
-Ta, ta , ta jeśli dasz mi spokuj to powiem ci kim jestem.
Dziewczyna spojrzała na mnie nic nie mówiąc.
-Więc zwą mnie Milo i jestem hym sama nie wiem skąd, może stąd a może wcale nie stąd .... odpowiedziałam spokojnie patrząc na nią.

<Kita ?>

Od Touki CD Kakashi

Wyszłam po godzinie ze szpitala. O dziwo Kakashi mi towarzyszył. Pierwszy raz takie coś się stało... Czułam się dosyć niezręcznie przy nim. Zostawił mnie pod domem i wrócił na trening. Ogarnęłam się i polożyłam sie na chwilę spać. Kiedy się obudziłam było już bardzo późno. Może po 23? Nie wiem... Postanowiłam mimo to wyjść na spacer. Zrobiłam sobie ciepłą kawę, a potem herbatę. Wziełam dwa termosy, wsadziałam do plecaka i wyszłam z domu. Poszłam nad jezioro. Idąc tam spotkałam po drodze rodzinę... Dziecko uśmiechnięte...trzymało rodziców za rękę... Właśnie, trzymało ich za rękę. Nigdy nikogo nie trzymałam za rękę, ani tym bardziej mnie nie kochał. Niespodziewanie wyczułam w powietrzu zapach pewnej osoby. Był to Kakashi. Szybko pobiegłam w jego stronę. Siedział sam nad brzegiem jeziora. Podeszlam do niego.
- Cześć...- powiedziałam. Spojrzał na mnie obojętnym wzrokiem.
- Hej.- odpowiedział,
- Mogę się usiąść?- zapytalam się.
- Obojętne mi to.- odparł. Usiadłam obok niego. Położyłam obok niego dłoni termos z ciepłą herbatą.
- Trzymaj. Napij się czegoś ciepłego.- powiedziałam. Nagle nasunęło mi się jedno pytanie... Jaka była jego rodzina... Jednak bałam się zapytać... Chciałam wiedzieć jakie są ludzkie rodziny. Nigdy nie miałam takiej kochającej. Traktowali mnie jak maszynę... Na myśl o tym smutno mi się robiło, oraz zimno.

Kakashi?

Od Mikury CD Hirato

- Hmm no nie wiem... Może dlatego że jeszcze chwilę temu się jąkałeś?- spytałam z uśmiechem. 
- T- to... Ekhem- chrząknął- To o niczym nie znaczy- poprawił się.
- Oczywiście że nie...- powiedziałam cicho bardziej do siebie niż do niego, uśmiechając się pod nosem.
Nie wiem czemu trochę bawiło mnie jego zachowanie, ale kogoś należałoby się poznać.
- Coś mówiłaś?- z krótkiego zamyślenia wyrwał mnie jego głos.
- Nie nie, nic...- odparłam jedynie.
Przez krótką chwilę mu się przyglądałam.

<Hirato? następne będzie lepsze ;-;>

wtorek, 10 listopada 2015

Od Karoku CD Kakashi

W końcu przylazł.
- Wolniej to się nie dało? - mruknąłem. - Biegasz. - dorzuciłem wracając do mącenia wody i jedzenia lizaka.
- Cały czas biegam... Nie mogę się w końcu nauczyć jakiejś techniki? - zapytał.
- Czyżbyś nie dosłyszał...? - zacząłem teatralnie słodko. - Masz biegać. - warknąłem.
- Nie. - rzucił jedynie. Odwróciłem powoli głowę i spojrzałem na niego groźnie.
- Nie przeginaj dzieciaku... - rzuciłem ostrym głosem, nie cierpiącym sprzeciwu. - To jest moje polecenie, a ty masz je wykonać. - dodałem takim samym tonem.
- Nie. Bieganiem niczego się nie uczę. Stoję w miejscu. - odrzekł upierając się przy swoim.
- To nie jest prośba, to jest rozkaz. - warknąłem.
- A ja go nie wykonam. - odrzekł. Wstałem i podszedłem do niego z gniewem w oczach. Stanąłem tuż przed nim i zamachnąłem się. Białas przygotował się na uderzenie zagryzając zęby i zamykając oczy, jednak ja położyłem mu rękę na ramieniu. Po chwili otworzył zdziwiony oczy.
- Bardzo dobrze. Zadałeś test. - powiedziałem uśmiechając się do niego niewinnie.
- Co? Jaki test? - zamrugał zdezorientowany oczami.
- Pokazałeś, że umiesz sam o sobie decydować i podejmować decyzje. Stwierdziłeś, że bieganie nic ci nie daje, więc nie będziesz tego robił. Dobrze. Nie zawsze to co mówi twój przełożony jest dla ciebie i reszty zespołu najlepsze. Dlatego na misje posyłani są ludzie, a nie jakieś roboty. Wiesz dlaczego? - spojrzałem mu w oczy. Uniósł brwi nie rozumiejąc. - Bo potrafią dostosować się do sytuacji. Robotowi nie da się wymyśleć takiego programu, który przewidziałby wszystkie za i przeciw. Dobra robota. - powiedziałem.


<?>

Od Kakashi'ego Cd Karoku/Touka

Biegałem i biegałem .. znudziło mi się więc uznałem ze mam to gdzieś i poszedłem do szpitala. 
Nic mnie nie obchodziła ta dziewczyna .. p prosu biegać mi się już nie chciało .. Karoku nie był zadowolony ae olałem to .. bo i tak się po chwili zmył 
-O cześc .. Kakahi .. co tu robisz ?
-Biegać mi się nie chce .. 
Popatrzyła na mnie 
-Masz kondycję .. i jestes lepszy ode mnie .. 
Wzruszyłem ramionami po prostu 
Po chwili medyczka przyszła .. 
-Spokojnie to tylko zasłabnięcie za godzinkę wracasz  do domu .. 
W sumie to sobie posiedziałem tą godzinie a potem odprowadziłem ją i wróciłem na trening  .. 
-Już aż godzinę Ci to zajęło ..  ?
-Taaaa .. -mruknąłem dla spokoju .. 

<Karoku>

Od Karoku CD Touka/Kakashi

Nagle małolata padła. Kakashi zatrzymał się.
- No chyba sobie kpisz! Biegasz dalej! - parsknąłem i sam wziąłem nieprzytomną do szpitala.
Zajęła się nią jakaś pielęgniarka, a ja musiałem czekać i oczywiście dostało mi się od Minato...
No ale co zrobisz?
Nic nie zrobisz.
Przyszedł Hatake, ale zanim zdążyłem się na niego wydrzeć, że miał biegać, a nie się szlajać, dziewczynka się obudziła i od razu zaczęła przepraszać za siebie. Nie bardzo mnie to interesowało tak szczerze...
- Daj spokój. Masz tylko dziesięć lat, rewelacji się nie spodziewałem... Ty słuchasz się pielęgniarek itd - wskazałem na dziewczynkę - A ty - wskazałem na białasa - wracasz biegać, jak tylko skończysz się migdalić. - dokończyłem po czym podszedłem do okna i otworzyłem je nie czekając na komentarz i wyskoczyłem załatwiać swoje sprawy.



<?>

Od Touki CD Karoku/Kakashi

Nie lubiłam biegać. Pewnie dla tego, że ghoule rodzaju Ukaku mają słabą kondycję, co powoduje ich słabszymi w walkach, które trwają dłużej niż 2 godziny. Zaczęliśmy biegać. Kakashi był ode mnie o wiele lepszy. Zazdrościłam mu tego. Po 20 okrążeniach czułam zmęczenie. Powoli traciłam siły. W połowie nastepnego kółka upadłam na ziemię. Straciłam przytomność...

~Kilka godzin później~

Obudziłam się w szpitalu. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się. W moich oczach pojawił się kakugan. zobaczyłam sensei'a i Kakashi'ego. natychmiast zerwałam się do pozycji siedzącej.
-Przepraszam... Że jestem taka słaba...- zacisnęłam pięści.


Karoku?

Od Karoku CD Touka/Kakashi

Wyciągnąłem czekoladowego lizaka z ust, obejrzałem go, a dopiero potem odpowiedziałem:
- Możecie się pobić czy coś... Takie kumite... Róbcie co tam uważacie za słuszne, teraz on jest twoim przeciwnikiem, a ty jego. Ja zaraz wracam. - odrzekłem wzruszając ramionami.
- Gdzie idziesz? - zapytał Kakashi co najmniej nie zachwycony z obrotu spraw.
- Muszę coś załatwić. - odrzekłem.
- Czyli? - dopytywał.
- Zapomniałem kupić lizaki czekoladowe. Skończyły mi się. - rzuciłem i zanim zdążył się zbulwersować i zacząć na mnie wydzierać, zwyczajnie zniknąłem.

Wróciłem po jakichś dwudziestu minutach, no bo w manufakturze jak masz miliard różnych lizaków czekoladowych do wyboru, to trudno się zdecydować... W rezultacie i tak kupiłem każdego rodzaju po kilka, no ale ciiiii... Na poligonie pojawiłem się z lizakiem z mlecznej czekolady w ustach. No i jaki widok tam zastałem?
Kakashi siedział z jednej strony, a Touka z drugiej, byli do siebie plecami, zupełnie, jakby się na siebie obrazili, oboje byli mokrzy i w błocie.
- Co wy.waszym zdaniem robicie? - zapytałem ostro.
- T-to znaczy... - Touka chciała coś wytłumaczyć.
- Zostawiłem was na niecałe piętnaście minut... - zacząłem, jednak Kakashi mi przerwał swoim pomnikiem:
- Dwadzieścia z hakiem... - burknął nie patrząc na mnie.
- Teraz ja mówię, a ty siedzisz cicho! - ryknąłem na niego takim głosem, że się zamknął. - Zostawiam was na NIECAŁE PIĘTNAŚCIE MINUT i mówię, żebyście urządzili sobie kumite. Wracam i co? Jesteście jak jakieś menele uwalani błotem i cali mokrzy, a nie jak shinobi Konohy! Kanałem wam zrobić jedną rzecz! JEDNĄ RZECZ! Czy to jest aż takie trudne? - spojrzałem na nich zły.
- To moja wina... Wrzuciłam go do wody. Przepraszam. - powiedziała skruszona Touka.
- Takie wytłumaczenie mnie nie interesuje. Biegacie. - warknąłem.
- Ile kółek? - spytała cicho Touka.
- DUŻO! - odpowiedziałem gniewnie. Wstali i zaczęli biegać.
- To znaczy, że tak długo, dopóki nie padniesz... - mruknął do Touki Kakashi, a dalej trwała cisza. Usiadłem mocząc nogi w rzece i jedząc swojego lizaka...

<?>