-Nie chcę Ci zadawać bólu... -Pocałowałam go. I wtuliłam się w niego. Położyłam głowę na jego piersi. Słuchałam bicia jego serca.
Jakoś mnie to uspokoiło...
~ Co mi do jasnej cholerny jest? -Spytałam sama siebie. Nigdy w życiu nikomu nie ufałam, a tu proszę, aż mi się spać chce. Spojrzałam mu w oczy. Ten uśmiechał się zboczenie.
-Czyśbyś, nagle dostała uczuć.
-Powaliło... -Prychnełam i żuciłam mu lodowate spojrzenie. Ten pocałował mnie delikatnie. Objęłam jego szyję i odwzajemniłam pocałunek...
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz