-Dziękuję... -Szepnełam. Chłopak wyszedł, zostałam sama i było mi z tym dobrze. Poszłam do sypialni i położyłam się na łóżku. Przytuliłam jego zdjęcie i zasnęłam... Może i umarł dwa lata temu, ale ja i tak czułam pustkę. Nic nie było w stanie zagoić tej rany i nawet nie chciałam jej goić... Bo bałam się że o nim zapomnę...
***
Przez parę dni nie za bardzo wychylałam się z domu, nie chciałam i tyle... Gdy tu nagle ktoś mi do drzwi puka...! No kuźwa! Jakim prawem! Otworzyłam drzwi i spojrzałam na niego... Karoku.
-Dzień dobry... -Zdziwiłam się.
-Cześć...
-Co ty tu robisz? -Spytałam.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz