-Jesteś wstrętny. -Odepchnęłam go od siebie. Jednak ten zaparł się i pozostał na miejscu.
-Czego ty chcesz...? Cały czas się kleisz. -Szepnełam do jego ucha. Następnie spojrzałam na niego pełnym wzrokiem pogardy. -Masz coś do mnie? -Spytałam.
-Mam i to dużo... -Pocałował mnie w szyję.
-Zboczeńcu? Mam ja ci kiedyś coś zrobić? -Spytałam zadziornie.
-Oj skoro bardzo chcesz.?. To zrub mi loda.
-W twoich snach... -Warknęłam oddychając go kaguną. Wstałam z mojego miejsca i wyszłam z kawiarni.
??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz