Spojrzałem na nią marszcząc czoło.
- No wiesz co? Ja cały czas się staram jakoś ci dogodzić... - trochę się obruszyłem. Wzruszyła ramionami. - Mogłabyś chociaż poudawać, że ci się podoba... - mruknąłem.
Byłem nie przyzwyczajony do tego, że dziewczyna mi się opierała... Zawsze miałem każdą owoniętą wokół palca zanim jeszcze na nią spojrzałem, uczucie odrzucenia było mi obce i takie... nieprzyjemne... Aż mi się chyba smutno zrobiło... Auć... Zraniła mnie...
- Jesteś pierwszą dziewczyną, która mi się nie poddała... To boli. - powiedziałem patrząc na nią z wyrzutem.
- Mówiłeś, że ból cię rajcuje. - przypomniała przekornie.
- Fizyczny, owszem... Ale uczucie ja wiem... obojętności i odrzucenia jest dla mnie nieprzyjemne... Trochę mnie zraniłaś... - odrzekłem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz