sobota, 21 listopada 2015

Od Karoku CD Kichi

Parsknąłem pod nosem. Zaczął się jakiś film, chyba miał być straszny, ale wcale nie był. Minęła godzina słabej jak na mnie akcji, ale wtedy rozległ się cichutki odgłos dzwoneczka. Oj ja znałem ten dźwięk... Odwróciłem głowę. W drzwiach właśnie pojawił się kot...
- O Boże jaki przesłodki! - pisnąłem zaciesznie jak dziecko i w jednej chwili byłem obok kota. Wziąłem go na kolana.
- Masz takie aksamitne futerko... Prężny, długi ogon... Błyszczące oczy pełne gwiazd... Zdradliwe pazurki... Miękkie, delikatne łapki... - zacząłem się rozpływać nad cudownością kota... Kochałem koty. Miałem do nich potworną słabość, co udawało mi się sprytnie zachować w tajemnicy, no ale całe opanowanie szło w diabły, kiedy napotykałem kota... Miałem ich w domu dokładnie sześćdziesiąt osiem, ale raczej upodobały sobie moją sypialnię, a poza tym, chowałem swą miłość przed gośćmi... No ale kot Kichi ukradł mi serce jak każdy inny...
- Możesz przestać mi kota molestować? - spytała.
- Mogę go zatrzymać? - spojrzałem na nią błagalnie z nadzieją.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz