Uśmiechnąłem się pod nosem z zadowoleniem.
- Może przemyślę twoją propozycję, jednak nie za darmo.... - oznajmiłem.
- Tyle to się mogłam domyślić. - jęknęła zażenowana.
- Przyjdź do mnie dzisiaj wieczorem... Chętnie dłużej z tobą porozmawiam, kofeczku... - powiedziałem całując przy tym jej szyję.
- A jak powiem nie? - spytała.
- To ja przyjdę do ciebie... - wyszeptałem jej namiętnie do ucha.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz