-Nie... -Warknęłam na niego i weszłam do domu, przepychając go w drzwiach. Nie chciałam z nikim rozmawiać na ten temat. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie... Usłyszałam kroki, jednak do piero po pewnym czasie.
-Kichi... Co jest? -Spytał.
-Nic.... Zostaw mnie samą... -Warknęłam, a łza z mojego oka poleciała mimowolnie. Otarłam ją i wzięłam głębszy oddech..
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz