Skrzywiłem się.
- Wystarczy mi szklanka wody i łazienka... Zaraz się pożygam... - odrzekłem krzywo.
- Łazienka jest na końcu korytarza. - powiedziała wskazując ręką jakieś przejście.
- Dzięki... - rzuciłem i wstałem. Chcąc nie chcąc chwiałem się idąc i musiałem podtrzymywać się ściany, żeby nie wylądować na glebie. Jakoś doszedłem do odpowiednich drzwi i niemalże od razu się pożygałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz