wtorek, 10 listopada 2015

Od Karoku CD Touka/Kakashi

Wyciągnąłem czekoladowego lizaka z ust, obejrzałem go, a dopiero potem odpowiedziałem:
- Możecie się pobić czy coś... Takie kumite... Róbcie co tam uważacie za słuszne, teraz on jest twoim przeciwnikiem, a ty jego. Ja zaraz wracam. - odrzekłem wzruszając ramionami.
- Gdzie idziesz? - zapytał Kakashi co najmniej nie zachwycony z obrotu spraw.
- Muszę coś załatwić. - odrzekłem.
- Czyli? - dopytywał.
- Zapomniałem kupić lizaki czekoladowe. Skończyły mi się. - rzuciłem i zanim zdążył się zbulwersować i zacząć na mnie wydzierać, zwyczajnie zniknąłem.

Wróciłem po jakichś dwudziestu minutach, no bo w manufakturze jak masz miliard różnych lizaków czekoladowych do wyboru, to trudno się zdecydować... W rezultacie i tak kupiłem każdego rodzaju po kilka, no ale ciiiii... Na poligonie pojawiłem się z lizakiem z mlecznej czekolady w ustach. No i jaki widok tam zastałem?
Kakashi siedział z jednej strony, a Touka z drugiej, byli do siebie plecami, zupełnie, jakby się na siebie obrazili, oboje byli mokrzy i w błocie.
- Co wy.waszym zdaniem robicie? - zapytałem ostro.
- T-to znaczy... - Touka chciała coś wytłumaczyć.
- Zostawiłem was na niecałe piętnaście minut... - zacząłem, jednak Kakashi mi przerwał swoim pomnikiem:
- Dwadzieścia z hakiem... - burknął nie patrząc na mnie.
- Teraz ja mówię, a ty siedzisz cicho! - ryknąłem na niego takim głosem, że się zamknął. - Zostawiam was na NIECAŁE PIĘTNAŚCIE MINUT i mówię, żebyście urządzili sobie kumite. Wracam i co? Jesteście jak jakieś menele uwalani błotem i cali mokrzy, a nie jak shinobi Konohy! Kanałem wam zrobić jedną rzecz! JEDNĄ RZECZ! Czy to jest aż takie trudne? - spojrzałem na nich zły.
- To moja wina... Wrzuciłam go do wody. Przepraszam. - powiedziała skruszona Touka.
- Takie wytłumaczenie mnie nie interesuje. Biegacie. - warknąłem.
- Ile kółek? - spytała cicho Touka.
- DUŻO! - odpowiedziałem gniewnie. Wstali i zaczęli biegać.
- To znaczy, że tak długo, dopóki nie padniesz... - mruknął do Touki Kakashi, a dalej trwała cisza. Usiadłem mocząc nogi w rzece i jedząc swojego lizaka...

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz