Kiedy wyszła, położyłem się znów na kanapie. Po takim wieczorze byłem do niczego. Szybko zasnąłem, byłem totalnie skacowany...
Śniło mi się coś z pewnością baaaaardzooo dziwnego, ale po przebudzeniu nie pamiętałem co to było. Byłem jednak w stu tysiącach procent pewien, że było dziwne.
Nie chciałem nadużywać gościnności Kichi, więc zamierzałem się wynieść, ale kiedy otworzyłem drzwi, wpadłem w nich właśnie na ową dziewczynę. Wyglądała... jakoś słabo...
- Ej... Ty... płakałaś...? - zapytałem marszcząc czoło.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz