sobota, 21 listopada 2015

Od Kichi Cd Karoku

Słyszałam jak chłopak żyga... Fuj mam nadzieję że nie na podłogę... Jak chciał nalałam mu wody do kubka... Dzisiaj to ja byłam przygnębiona, bo dzisiaj była TA rocznica... Nie nawidziłam tego dnia, jednak jak zwykle nie okazywałam uczuć. Nie chciałam by wiedział umiem je okazać. Postawiłam wodę na małym stoliku i spojrzałam w zdjęcie na komodzie, byłam na nim ja i on.... Nagle ogarnęła mnie melancholia i wzburzenie. Położyłam zdjęcie ta aby nie było widać fotografii. Wtedy zobaczyłam że Karoku się gapi.
-Masz wodę... -Powiedziałam i Pokazałam na kubek.
-Dzięki... -Spojrzał na mnie podejżliwie, po czym spojrzał w naczynie.
-Przecież cię nie otruję... -Spojrzałam na niego i zawinęłam się pożądanej sfetrem.
Ten wzioł niepewnie łyk... Spojrzałam na zegarek... Była 11...
-Dobra, tam jest kuchnia, a łazienka wiesz gdzie... Ja muszę wyjść, wracam za godzinę. Jak chcesz zostań, ale idź do domu. Jednym słowem rub se co chcesz...Ale nie wchodź tak.... -Pokazałam na mały pokój zamknięty na kłódkę... Wziąłem torbę, założyłam glany i wyszłam z domu.... Po drodze kupiłam kwiaty i poszłam na cymentarz... Pośiedziałam tam chwilę... W ciszy... Nad grobem mojego narzeczonego... Nasza historia jest długa ale był jedyną osobą do której szczeże się uśmiechnęłam i pierwszą oraz ostatnią moją miłością. Po nim nie chciałam nikogo, żaden facet mnie nie pociągał tak jak on... A w tamtym pokoju były żeczy po nim i żeczy dla naszego zmarłego dziecka które poroniłam w 4 miesiącu ciąży, za raz po tym jak dowiedziałam się że on nie żyje. W domu miałam jedno jedyne nasze zdjęcie, gdzie całowałam go w policzek i byłam wielce szczęśliwa z moim białowłosym Ghoulem... Po dwudziestu minutach siedzenia tam i dziesięciu płakania skierowałam się do domu...

??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz