-Cisza na planie... Słyszysz? -Spytałam uśmiechając się szatańsko. Chłopak umilkł, a wtedy dało się usłyszeć stukanie, jakby pazurów o podłogę....
-Co to?
-Mówiłam Ci że nikt prócz mnie nie wychodzi z tąd żywy?
-Tak...
-To coś, nie lubi ludzi....
-Coś? -Spytał, a z jednych z drzwi wyłoniła się łapa, za nią głową i reszta zwierzęcia... Chłopak zrobił wielkie oczy na widok wyverny która wlepiała w nas swoje wielkie ślepia...
-To jest słodziak, słodziak to jest Karoku... -Spojrzałam na potwora.
-Czyli mam go nie jeść? -Spytał i usiadł obok kanapy.
-Dzisiaj mam dzień dobroci dla patafianów...
-Ej.... -Bąknoł.
-Dobra... To co robimy bo nie chce mi się już w to grać... -Powiedziałam lodowatym tonem.
-Może coś obejrzymy.?
-Horror? Czy będziesz się bał? -Uśmiechnęłam się wrednie i spojrzałam mu w oczy.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz