Nie wiedziałem czego ona ode mnie w ogóle chce...
- Daj mi spokój... - mruknąłem tylko, a moja głowa znów opadła na blat.
- Nie dam... - rzuciła jedynie nie zadowolonym głosem.
- Zapłaciłem? Zapłaciłem... Więc mogę tu siedzieć ile mi się będzie podobało... - oznajmiłem totalnie olewając jej słowa.
- Żebyś się tylko nie przeliczył. - warknęła. - Nie wkurzaj mnie.
- Żyję w wolnym kraju, mogę robić co i gdzie mi się podoba... - nie przekonała mnie wcale.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz