-Twój ból jest jak miód na moje skamieniałe zimne serce. -Uśmiechnęłam się z tryjumfem. -Karoku... Nie jesteś dla mnie niczym innym jak kupą mięsa. -Powiedziałam siadając na jego miednicy.
Zwinęłam włosy w kitkę.
-Ranisz mnie...
-Jakoś nie robi to na mnie wrażenia... A wiesz czemu?
-Jakoś nie..
-Bo nie mam uczuć, a strach i ból innych są pokarmem dla mojej duszy... -Uśmiechnęłam się sztucznie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz