Spojrzałem na niego i westchnąłem wstając.
- No nareszcie... A już traciłem nadzieję, że ruszysz tą swoją upośledzoną dupę... - skrzyżowałem ręce na piersiach patrząc na niego z niezadowoleniem i znudzeniem.
- Mnie nazywasz "upośledzoną dupą"?! Właśnie wydostałem się z tej twojej jebanej pułapki używając podmiany nie zawiązując pieczęci! To jest upoś...! - zaczął wkurzony, ale zwyczajnie sprzedałem mu kopniaka w policzek, przez co wylądował na ziemi kaszląc.
- Mniej słów, więcej myślenia. Mógłbyś na to wpaść przed siedmioma i pół godziny, ale wolałeś sobie jak ostatnia sierota wisieć na drzewie i dopiero ninken pobudził twoje spaczone szare komórki, które chyba odzwyczaiły się od myślenia. Gdybyś był jeńcem w trakcie wojny, też byś myślał osiem godzin? Wiec ilu ludzi zginęłoby przez ten czas? - kiedy chciał wstać, nie pozwoliłem mu, nogą dociskając jego głowę do ziemi.
- Po pierwsze: nie ma wojny i nie będzie, a po drugie... - zanim skończył, znów go kopnąłem.
- Nie wiesz co będzie jutro, nie wiesz nawet co będzie za ułamek sekundy. Więc nie zgrywaj hojraka, bo żygam takim postępowaniem. Udowodnij, że twoja dupa nie jest upośledzona, a szare komórki zdolne do pracy, a pogadamy jak człowiek z człowiekiem i może nawet przestanę cię kopać jak psa. - oznajmiłem zdejmując nogę z jego głowy.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz