Skinąłem głową.
- Super... Wioska jest nudna... - powiedziałem, jednak w mym głosie jak zawsze nie było nawet cienia entuzjazmu.
- Trochę byś czasem mógł się uśmiechnąć, wiesz? Taki młody, a taki ponury. - rzucił.
- Mógłbym... - odparłem jakoś nie chwytając tematu. Wtedy podali ramen.
Szczerze mówiąc, to za nim nie przepadałem, ale co zrobić... Zacząłem jeść zamyślony, myślałem o tym, że powinienem więcej trenować, bo nie mogę wiecznie być "tylko geninem", że będę musiał zdać egzamin na chunina... Ogólnie rangi nie wiele dla mnie znaczyły, ale miałem dosyć traktowania mnie jak dziecko, więc musiałem podejść do egzaminu. Jednak jest to konkurencja drużynowa, a nie miałem drużyny, więc sprawa się komplikowała. Zwłaszcza, że nie śmiało mi się użeranie z jakimiś palantami i to, że przez nich musiałbym jeszcze chodzić na jakieś durne treningi z "pracy zespołowej", która była dla mnie czymś zupełnie zbędnym.
Kiedy tak myślałem, przed moją twarzą nagle pomachała czyjaś ręką. Zamrugałem oczami wracając do rzeczywistości i spytałem:
- Mówiłeś coś?
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz