Bardzo wcześniejszego ranka wyruszyłam na łąkę płaczących wierzb żeby
poćwiczyć swoją koncentracje i zmysły . Tylko w tym miejscu miałam
spokój i ciszę do ćwiczeń. Docierając na miejsce ,spojrzałam na nie i
uśmiechnęłam się ponieważ było przepiękne. No niestety nie przyszłam tu
na obserwowanie pięknych widoków tylko na trening, wiec westchnęłam
ciężko i brałam się do roboty . Wyciągnęłam Miecz Kusanagi który
ukradłam swojemu ojcu żeby już on są bronią nie zabijał nie wianych
ludzi. Teraz ten miecz jest moich rekach wiec będzie używany rozsądnie. Miejsca w rękach miecz ,zamknęłam oczy i czekałam na odpowiedni moment
,który szybko nastąpił .Odpowiednim momentem było moment podmuchu
wiatru który spowodował lewitujące liście ,które mrugnięciem oka
przecięłam na pół .Nagle trenując usłyszałam jakiś szelest na drzewie
,wiec sądziłam że to zagrożenie wiec przecięłam drzewo ,które runęło na
ziemie. Właśnie wtedy ktoś wyskoczy szybko z drzewa jakiś szpieg tak od
razu pomyślałam ,wiec zakatowałam. Pokonując osobę , popchnęłam na
ziemię i celując swym mieczem jej gardło spytałam.
-Wróg czy przyjaciel ?
-P-Przyjaciel...
[Spojrzałam na dziewczynę i schowałam swój miecz]-Dobrze...-Pomogłam jej wstać -Kim jesteś i jak się zwierz ?-spytałam
(Milo?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz