Trochę się zestresowałem...
- T-to znaczy... J-ja... Ja nie b-bardzo... - zacząłem coś dukać, ale w ogóle mi nie szło. Poczułem jak się rumienię zawstydzony i zdenerwowany, a z tego zdenerwowania zacząłem się strasznie plątać i moje dłonie poczęły się pocić.
- Jak nie chcesz, to spoko. Przecież nie zmuszam. - uśmiechnęła się do mnie.
- Dzi-dzięki... - powiedziałem nadal jednak zestresowany.
- Nie należysz do pewnych siebie, prawda? - zaśmiała się. Spojrzałem na nią dziwnie.
- Skąd takie przypuszczenie? - zapytałem już bez zająknięcia i przekręciłem głowę patrząc jej w oczy pytająco.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz