Biegałem i biegałem i biegałem w sumie to już nawet nie liczyłem. Ale byłem sam zdziwiony że aż tyle biegam. W sumię zeszło mi na to cały dzień,kiedy słońce już zaszło i przez jakiś czas było ciemno zacząłem czuć jak nogi mi mdleją i odmawiają posłuszeństwa mimo to biegłem jeszcze .. dopiero kiedy złapał mnie totalny skurcz w obu nogach runąłem na ziemie. Byłem już zmęczony .. i to bardzo kiedy podał mi butelkę wody wypiłem ją łapczywie.
- Opłacało się narzekać i spóźniać?
Nic mu nie odpowiedziałem po prostu milczałem
-Milczenie oznacza zgodę ?
Znowu nic ..
-No dobra szczeniaku .. -mruknął ..
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz