Zastanowiłem się chwilę.
- Każda jest dobra, byleby miała ładne cycki i nie była marudna. - odrzekłem w końcu.
- Czemu akurat taka? - zapytał.
- Bo jak ci takie ciągle marudzi, to przejebane. - odrzekłem. Następna kolejka.
- Masz jakąś laskę na oku? - teraz to on zainicjował podtemat.
- Jeszcze nie. Nie spieszy mi się, mam całe życie przed sobą i szczerze mówiąc, na razie wolę się bawić i korzystać z życia. - odrzekłem.
- Czyli wolny duch? - zasugerował.
- Dokładnie. - następna kolejka.
- Kiedy ostatnio byłeś na imprezie? - spytałem rozbawiony, bo mrugał oczami, widocznie obraz mu się dwoił i troił. Nic dziwnego. Mocna była ta wódka. Ja też już miałem nieco ruchome ściany.
- Dawno. - odrzekł.
- Widać. - parsknąłem rozbawiony.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz