Uśmiechnąłem się zadowolony i poszedłem do kuchni. Wyciągnąłem z szafki wspomnianą przeze mnie wcześniej wódkę oraz dwie szklanki, do których wrzuciłem lód, po czym wróciłem do salonu.
- Sam rozumiesz, jak pijesz sam, to nie ma tego klimatu. Z resztą... chętnie się z tobą zmierzę. - powiedziałem kładąc alkohol i szklanki na stole.
- To znaczy? - zapytał udając głupiego.
- Kto więcej wypije zanim padnie. - odrzekłem szczerząc się jak głupi do sera z tajemniczym, dzikim błyskiem w oku.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz