Ciekawiła mnie postać Hirato. Nie bał się mnie... Jak to? przecież
ludzie się mnie bali... Zabijałam i zjadałam ich. Byli moim jedynym
pożywieniem. Ślina dalej ciekła... Mój głód wzrastał z każdą minuta.
- Ku'rwa...- powiedziałam.
- Nie ładnie tak dziecku przeklinać.- uśmiechnął się do mnie łagodnie.
- Idź...- ugryzłam się w palec.- Proszę... Idź. Nie chcę już jeść...-
spuściłam głowę. Po moich policzkach popłynęły łzy. Nagle wyczułam
zapach świeżej krwi w powietrzu. Moje źrenice się rozszerzyły. Z mojej
łopatki wyrosła kagune. Wzbiłam się w powietrze. W mgnieniu oka
znalazłam się przed ludźmi. Trwała jakaś bójka. Krew była wszędzie.
Widok świeżej krwi mnie pobudzała do walki.
- Mięso...- wymamrotałam.
- Co ona powiedziała?- jeden z mężczyzn uniosło brew.
- Patrz... Jakieś zagubione dziecko.- zaśmiał się inny. Na ziemi leżała
martwa kobieta. Nienawidziłam takiej postawy wśród mężczyzn. Było widać,
że ona była słaba.
- nienawidzę Was...- syknęłam. Rzuciłam się jak strzała wystrzelona z
łuku na pierwszego lepszego człowieka. Zatopiłam moje zęby w jego
gardle. Upadł na ziemię. Reszta zaczęła uciekać, ale coś, a raczej ktoś
się przed nimi pojawił. Jasno-szaro-włosy chłopak pojawił się przed
nimi. Rozpoznałam jego sylwetkę.
~ Kakashi Hatake...~pomyślałam. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nie mogłam
siedzieć i patrzeć na niego... Byłam teraz w formie ghoul'a. Rzuciłam
ciało mężczyzny na bok. Na szczęście na samym początku był zajęty
tamtymi, jednak po chwili jego wzrok skupił się na mnie, albo raczej na
moje zakrwawione ubrania. By nie robić sobie problemów skoczyłam na
pobliski dach. Usiadłam na nim. Nie wiem dlaczego przez chwilę miałam
wrażanie, że on przyjdzie do mnie na górze... A może się myliłam. Krew
tego mężczyzny zaspokoił mój głód na kilka dni... Mogłam teraz normalnie
funkcjonować.
Kakashi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz