Kiedy chłopak zniknął zeskoczyłam na dół i dokończyłam swój posiłek.
Pobiegłam do siebie. Bałam się nadal, że Kakashi komuś coś powie... Mam
nadzieję, że tego nie zrobił... Poszłam pod prysznic i umyłam koszulkę, w
której byłam podczas tej akcji. Kiedy to wszystko skończyłam poszłam od
razu spac... Byłam padnięta, ale wiedziałam, że przez następny miesiąc
nie musze nikogo zabijać.
*następnego dnia*
Obudziłam się wyjątkowo późno. No cóż... Bywa. ubrałam się i poszłam w
stronę miasta. Kiedy spacerowałam sobie po ulicach wpadłam w kogoś...
Upadłam na ziemie. Był to Kakashi...
-Przepraszam!- spuściłam głowę. Poczułam na twarzy lekki rumieniec.
Chwila... rumieniec? To coś niemożliwe... Czułam zakłopotanie, ale mimo
wszystko spojrzałam na chłopaka.
Kakashi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz