Skrzywiłem się. Nie znosiłem, jak ktoś mnie nie słuchał.
- Zakochałeś się czy co, że siedzisz z głową huj wie gdzie? - spytałem trochę poirytowany.
- Nie sądzę. Zwyczajnie się zamyśliłem. Co mówiłeś? - zapytał spokojnie.
- Mówiłem, że jutro na siódmą na poligonie. Nauczę cię czegoś ważnego... - odrzekłem.
- A co to będzie? - zapytał.
- Szydełkowanie... - mruknąłem sarkastycznie.
- To znaczy? - wiercił mi dziurę w brzuchu.
- To znaczy, że dowiesz się jutro. - uciąłem. - Masz się wyspać na jutro i zjeść rano pożądne śniadanie, więc szoruj do domu i idź spać. - dodałem wkładając do ust kolejnego lizaka.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz