Cóż... Wiedziałem dlaczego tak mówi... Podszedłem i położyłem mu ręce na ramionach.
- Słuchaj mnie, Kakashi. - powiedziałem spokojnie, przy czym pierwszy raz powiedziałem do niego po imieniu.
- Twój ojciec był bohaterem. A nie skończonym kretynem. Zwyczajnie niektórzy są niewdzięcznikami i to oni są kretynami. Twój ojciec postąpił jak prawdziwy bohater... Wierz mi... Wiem co mówię... Bo byłem tam wtedy... Uczestniczyłem w tej misji i ja również mógł zginąć... Ale żyję tylko dlatego, że twój ojciec postąpił tak, a nie inaczej... I chyba jestem jedynym z shinobi, którzy byli tam wtedy, który go podziwia, a nie nim gardzi... Weź sobie te słowa do serca. Jesteś Hatake Kakashi, syn Hatake Sakumo, Białego Kła, Bohatera Konohy. Powinieneś być dumny ze swojego ojca. - powiedziałem patrząc mu w oczy.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz