Grabiłem te głupie liście, ale wiatr cały czas mi je rozwalał.
- Zaraz przyjdę... - powiedziałem opierając grabie o drzewo.
- A ty dokąd? - zapytał podejrzliwie i zmarszczył czoło.
- Po worki. - odparłem i poszedłem do sklepu.
Wróciłem z workami na śmieci, do których wrzucałem liście od razu po tym, jak je zagrabiłem, więc w końcu było czysto...
Słońce zaczynało zachodzić i było zimno. Zerwał się wiatr... Zamyśliłem się, a powietrze rozwiało mi czarne włosy, w trakcie kiedy mój wzrok wbity był w horyzont...
W końcu wróciłem do żywych, podszedłem do Nokuto i podałem mu grabie
- Koniec. - oznajmiłem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz